El Chalten

( 0 Votes ) 

El Chalten male urocze miasteczko kojarzone z niedalekim szczytem Fitz Roy, ktory jest nieodlaczna czescia lokalnego krajobrazu Jezeli ktos lubi aktywnie spedzac czas to pokocha to miejsce. Mnostwo tras trekingowych jak i wspinaczkowych wynagradzanych niesamowitymi widokami. To za co sie placi w El Calafate tutaj mozna zobaczyc za darmo a nawet duzo duzo wiecej. Wszystko w zasieguparodnowego trekingu. Przepiekny ogromny lodowiec Viedma, jeziorka lodowcowe, piekne skalne szczyty. Do tego wstep do Parku narodowego jest darmowy(wydaje mi sie ze niedlugo sie to zmieni..). Jezeli ktos wybiera sie w tutejsze okolice i ma w planach El Calafate a El Chalten chce pominac to radze zmienic plany.

Samo miasteczko jest male okolo 1500 mieszkancow w sezonie. Za to kazdy ma jakis wlasny biznes dzieki czemu wybor hosteli, campingow, barow i sklepow jest spory. Ceny sa wyzsze niz przecietnie w Patagoni. Za to po sezonie widzialem hostel nawet po 30 ARS. Dla oszczednych sa darmowe miejsca na camping przy samym miasteczku jak i pozniej na szlakach. 

Zasiedzialem sie w tym miasteczku prawie miesiac czasu. Sezon konczy sie z koncem marca i potem ulice pustoszeja przez co robi sie bardziej przyjaznie:). Pogoda jednak jest druga strona medalu i z dnia na dzien jest coraz gorsza.. Co drugi dzien caly czas pada ale mozna trafic przyjazne okienko. W polowie kwietnia zamykane jest wiekszosc hosteli. Pogoda w tym czasie jest na 3 dni 2 do ¨dupy¨ ale caly czas bylo na plusie.

Co do szlakow trekingowych to mozna robic sobie 1 dniowe wycieczki(laguna torro lub laguna los tres) jak i je laczyc.Za to duzo ciekawszy byl dla mnie treking do lodowca Viedma przez przelecza paso del viento i powrot przez paso huemul. Mozliwe jest tez zaliczenie wiele innych tras oficjalnie nie oznakowanych gdzie istnieja sciezki.

Jednym z powodow dla, ktorych zostalem tak dlugo byla planowana trasa do Villa o Higins. Wraz z 2 innymi smialkami chcielismy sie dostac na Chilijska strone z buta. Jest to mozliwe i wedlug informacji ktore zebralismy zajeloby to okolo 10 dni. 4-5 dni zajmuje dotarcie do Estancia Frederica i potem wzdluz kanionow kolejne 4-5 dni do Villa O´Higins. Paszport nalezy podbic w El Chalten przed ruszeniem i nastepnie po dotarciu do Villa O´Higgins. Ostatecznie zrezygnowalismy bo zabralismy sie za to zbyt pozno i warunki pogodowe w polowie kwietnia nie byly juz zbyt przyjazne.

Zatrzymalem sie przez caly ten czas w ultra przyjaznym miejscu powszechnie zwanym casa Jesus. Jesus goscl za darmo kazdego kto chcial sie zatrzymac na jego posesji. Noclego byl mozliwy tylko pod namiotem. Codziennie witani byli kolejni przybysze z calego swiata, ktorzy znali ta miejscowke. Wieczorem przygotowywana byla kolacja wspolna dla wszystkich i panowala swietna atmosfera gdzie przyjemnie mijal czas, a z dnia na dzien moj hiszpanski ulegal poprawie. Jesus jest bardzo ciekawa jak i przyjazna osoba. Przez dlugie lata jezdzil rowerem po Ameryce poludniowej az sie w koncu zatrzymal w El Chalten. Spedzil tam 10 lat z czego 8 spal pod namiotem. Pozniej wybudowal prowizoryczny barak, ktory byl zarazem jego domem. Czlowiek, ktory niewiele mial ale wszystkim co posiadal bardzo chetnie sie dzielil. Przez 4 lata przewinelo sie przez jego posesje okolo 1000 osob. Obecnie z dniem 1 maja Jesus rusza rowerem na ok 10 letnia rowerowa podroz dookola swiata. Jak okolo 2020 roku zobaczycie poruszajacego sie rowerem po polsce tego czlowieka to zachecam do jego ugoszczenia bo pewnie nie bedzie on sypial w hostelach.