Ruta 40

( 0 Votes ) 

Ruta 40 -  najbardziej znana i rozpoznawalna trasa w Argentynie.Biegnie ona od samego poludnia do polnocy kontynentalnej czesci tego kraju wzdluz And. Legende swoja zawdziecza zarowno niesamowitym widokom jak i swoja jakoscia. W przeszlosci byla to praktycznie caly czas trasa szutrowa gdzie momentami trzeba bylo jechac po kamieniach wielkosci piesci. Malo kto chcial nia jezdzic ze wzgledow innych niz turystyczne. Wszystkie lokalne samochody ktorymi jechalem mialy potluczone przednie szyby od smigajacych dookola kamieni. Co do krajobrazow to sa one przepiekne. Z jednej strony pustynny patagonski step z drugiej gorki do tego czesto z lodowcami. Do tego jeziorka i dla ambitnych duza szansa na znalezienie kosci po dinozaurach. Za to autostop poludniowym odcinkiem tej drogi po sezonie to istny hard core. Stoi sie w mrozie i wietrze a w ciagu dnia mijaja cie az 3 samochody...

Zasiedzialem sie w El Chalten i jak juz zdecydowalem sie ostatecznie ruszyc na polnoc byl juz srodek jesieni i pogoda nie rozpieszczala. Ze wzgledu na coraz chlodniejsze dni i noce chcialem wyjechac tak daleko az temperatury podskocza powyzej 10 stopni w dzien i 5 w nocy. Plan byl aby pojechac Ruta 40 bo alternatywna Ruta 3 juz przejechalem rowerem a nie lubie 2 razy ogladac tego samego jak moge zobaczyc cos nowego:). Poczatkowo chcialem planowalem jechac rowerem jak wielu innych cyklistow ale rower zostawilem w Ushuaia, a raczej jego wrak i nie bylo juz innej opcji niz autostop. Ostatni autobys z El Chalten na polnoc wyjechal 15 kwietnia jedyne polaczenia jakie zostaly to naokolo przez Rio Gallegos. 

Pierwszy raz probowalem sie wydostac z El Chalten okolo 5 kwietnia ale po calym dniu stania na stopa musialem wrocic i przespac sie z perspektywa ze nie bedzie latwo. Potem byl plan przejscia do Villa O´Higgins pieszo ale on ostatecznie nie wypalil. Stanelo na tym, ze ostatecznie 17 kwietnia popludniu znowu wyszedlem stopowac na wylotowce z miasta i znowu bezskutecznie.. Kolejnego dnia caly czas padalo. 19 kwietnia podjalem kolejna probe. Na droge wyszedlem jeszcze przed wschodem slonca o godzinie 8. Okolo 11 udalo mi sie w koncu cos zlapac i ruszylem. Szczesliwie dojechalem do wioski Tres Lagos i tam sie przekonalem jak wyglada ruch na slynnej 40. Od godziny 13 do konca dnia minely mnie 2 samochody, a 3 w nocy jak juz sie rozlozylem spac. Nocleg nie nalezal do przyjemnych  bo temperatura spadla wyraznie ponizej zera i z rana mialem caly moj zapas wody zamarzniety. Namiot musialem skladac na raty bo mi dlonie zamarzaly. W koncu okolo 10 znowu zaczalem stopowac. W desperacji zdecydowalem sie na podwozki przez robotnikow pracujacych przy kladzeniu asfaltu na drodze. Podwozili mnie od ekipy do ekipy po pare km. Sporo tez przeszedlem. W koncu o 16 mi sie poszczescilo i zatrzymalo sie auto jadace do Gobernator Gregores. Byl to 2 samochod osobowy mijajacy mnie tego dnia. Kolejnego dnia wyszedlem na wylotowke z miasta. Po 2 godzinach mialem zwatpienie czy to wlasciwa droga bo przez ten czas nic nie jechalo z zadnej ze stron.. W koncu podwiozl mnie kawalek czlowiek pracujacy przy kladzeniu asfaltu na drodze.. Pozniej spacerek przez pare km i w koncu ktos jedzie! Zatrzymuje sie i mam transport o kolejne 80 km. Popludniu stopuje juz znudzony ale dla zabawy przyblakaly sie 2 kotki to mialem rozrywke. Pod wieczor zatrzymuje sie 3 samochod ktory mija mnie tego dnia i jade do Bajo Caracoles. Zostalo mi juz tylko 120 km do Perito Moreno myslalem ze bedzie latwo. Niestety na pierwsze auto jadace w tym kierunku musialem czekac do godziny 15 kolejnego dnia.. Z Perito Moreno odbilem w strone Chile na inna slynna trase Carratele Austral. Odcinek 60 km do granicy to byla juz bulka z maslem bo ruch byl calkiem spory i po 30 min cos sie zatrzymalo. Na pocieszenie dla innych smialkow chcacych przestopowac ta droge to robotnicy opowiadali mi,ze latem jest duzo wiekszy ruch okolo 6 samochodow na godzine. Dodatkowo rzad chce polozyc asfalt na calej 40 do konca rok. Od przyszlego roku aby przezyc szutrowa przygode trzeba bedzie zboczyc na inne trasy ale zapewne ruch tez sie dzieki temu zwiekszy.

Co do nocy to wszystkie byly mrozne i wjezdzajac do Chile liczylem na ocieplenie bo bylem juz jakies 500 km bardziej na polnoc od El Chalten. Jak sie okaze to bylo tylko moje marzenie..