Tupiza - Potosi - Sucre

( 0 Votes ) 

Trzy miasteczka, w kazdym z nich zatrzymalem sie na pare dni. Tupiza polozone na poludniu kraju niedaleko granicy z Argentyna na wysokosci okolo 3000 mnpm i zamieszkane przez prawie 50000 ludzi. Potosi najwyzej polozone miasto swiata przynajmniej tym sie szczyci. Lezy ono na 4060 mnpm i ma okolo 150 tys ludzi. Sucre teoretyczna stolica Boliwi polozona na 2700 mnpm i zamieszkana przez 220 tys ludzi. Kazde z tych miejsc ma swoj urok i warte jest zobaczenia. Jak dla mnie jest to odcinek drogi podczas, ktorego wiecej odpoczywam niz jezdze. Powoli zaczynam odczuwac zmeczenie materialu i kolejne miejsca wzbudzaja u mnie coraz mniej emocji:(.

Tupiza

Posiadzialem tam jakies 4 dni. Miasteczko polozone jest w kanionie rzeki i jak ktos ma zapal moze sie wypuscic na trekingi po okolicy. Ja sie jednak skupilem na bardziej przyziemnych sprawach jak pranie, kupno przedniej opony i odpoczywanie przed telewizorem, ktory mialem w pokoju z 2 kanalami. 1 kanal to byl ogolnokrajowy, na ktorym nigdy nie bylo nic ciekawego tylko ciagle jakas glowa gadala. 2 kanal byl regionalny, na ktorym do poludnia byla retransmisja z olimpiady a popludniu programy regionalne. Te 2 byly wyjatkowo ciekawe ze wzgledu na skale amatorszczyzny. Co chwile zacinaly sie mikrofony, a na obrazie bylo wyraznie nie to co trzeba. Do tego jednego dnia okolo 18 byly puszczane black metalowe teledyski, ktore tetnily przemoca, satanistycznymi wcinkam, podcinaniem zyl zyletka itd zdecydowanie nie powinny byc puszczane o tej porze o ile wogole.. Plusem bylo to, ze mialem w miare cieplo. Jak przyszedl dzien wyjazdu mialem plan zakupu benzyny do kanistra po lokalnej cenie i przelanie do baku. Niestety obie stacje, odmowily mi sprzedazy po lokalnych cenach i musialem zamiast za 3.7 tankowac benzyna za 9.11. Przejazd do Potosi zajal mi 2 dni droga byla asfaltowa i obylo sie bez przygod.

Potosi

Miasteczko powstalo i bylo pod koniec XVIII w najbogatszym w ameryce poludniowej i mozliwe, ze nawet na swiecie dzieki pobliskim zlozom srebra ukrytym w Cerro Rico. Koszt wydobycia byl spory bo w pobliskich kopalniach zginelo blisko 2 mln ludzi w wiekszosci czarni niewolnicy sciagnieci z afryki. Surowiec nie zostal jednak wydobyty do konca i nadal wielu ludzi(ok 10 tys) pracuje w takich samych warunkach jakie panowaly 100 lat temu. Eksploatacja odbywa sie przy pomocy dynamitu dzieki czemu jest on w miasteczku bardzo latwo dostepny i kazdy moze go kupic(15 BOB sztuka ok 2 USD). Tutejsze kopalnie sa tez glownym powodem dla ktorego zjezdzaja sie turysci. Jest sporo agencji organizujacych wycieczki do kopalni za 80-100 BOB. Podczas takiej wycieczki odwiedza sie tunele gdzie kroluje wedlug lokalnych wiezeni Tio. Diabel, ktoremu trzeba udobruchac alkoholem, papierosami, lisciami koki albo innymi uzywkami. Oglada sie proces przetwarzania surowca i jak sie wybierze wlasciwa agencje to ma sie pokaz eksplozji dynamitu. Podczas takiej wycieczki dowiedzialem sie rowniez o dziwnym sposobie myslenia Boliwijczykow. Mianowicie sa oni przeciw mechanizacji procesu wydobycia poniewaz mniej ludzi bedzie mial prace i szybciej wyeksploatuje sie lokalne zloza...

Sucre

Przejazd z Potosi do Sucre to wygodny 150 km asfaltowy odcinek drogi gdzie placi sie 2 razy na bramkach po 2 BOB za przejazd. Samo miasteczko widac, ze jest wyraznie bogatsze od tych, ktore wczesniej odwiedzilem. Mnostwo tutaj pieknie odnowionych starych kamienic. Za to nie ma tez tylu ludzi sprzedajacych na ulicy.. Mozna tutaj zatrzymac sie na pare dni chociazby po to aby sie zrelaksowac i posiedziec troche na nizszej wysokosci gdzie jest cieplo i bardziej wilgotno.