La Paz

( 0 Votes ) 

La Paz duze miasto z wieloma atrakcjami. Swoja rozmiarem zapelnia cala doline i wieksza czesc sie z niej 'wylewa' tworzac osobne miasto El Alto. Caly obszar miejski rozciaga sie mniej wiecej od 3500 do 4000 mnpm co moze byc sporym wyzwaniem jak ktos tu przyjedzie bez aklimatyzacji na nizszych wysokosciach. Spotkac tu mozna wielu Gringo, ktorzy rozkoszuja sie niskimi cenami i wykorzystuja duza sile nabywcza dolara. Po ulicach kreca sie kobiety w tradycyjnych strojach. Miasto zyje swoim wlasnym rytmem wraz z ogromnymi korkami zapychajacymi wszystkie waskie uliczki kazdego popludnia. Czestymi strajkami i manifestacjami. 

Gringo tak licznie by tu nie przybywali gdyby nie liczne atrakcje. Jako leniwy i niezbyt bogaty turysta nie moglem sobie na zbyt wiele z nich pozwolic ale co nieco zobaczylem. Przejechalem legendarna droge smierci, ktora jest bardziej chwytem reklamowym niz rzeczywistym igraniem ze smiercia. Za to widoki z niej jak i na calej trasie do Coroico sa warte zobaczenia. 

Warto tez odwiedzic wielkie targowisko, ktore rozciaga sie wzdluz ulic El Alto w czwartek i niedziele. Dodatkowo w niedziele odbywa sie unikalny wrestling gdzie mozna zobaczyc kobiety w tradycyjnych Boliwijskich strojach walczace na ringu z mezczyznami(widowisko odbywa sie zaraz przy samych bramkach, ktorymi zjezdza sie do La Paz cena 50 BOB przy 5 osobach obnizaja do 40 BOB).

Wzluz jednej z ulic zwanych przez gringo targowiskiem czarownic mozna kupic embriony lamy. Sa one w roznych postacach ususzone. Tradycyjnie kupuja je lokalni ludzi w momencie jak chca sie budowac dla Pachamamy(bogini ziemi) aby domostwo nie bylo przesladowane i szczesliwie sie w nim mieszkalo. 

Transport w La Paz odbywa sie glownie malymi minivanami, ktorych po ulicach kreca sie tysiace i tworza wiekszosc ruchu drogowego. Zatrzymuja sie one wszedzie gdzie sie na nie zamacha i jest to jeden z najtanszych sposobow zwiedzania miasta.

Jak w innych miastach Boliwi na ulicy idzie kupic wszystkie podstawowe produkty, a zwlaszcza tanio sie najesc. Problemem jest jednak jakosc. Nalezy sie nastawic, ze w tym kraju nie da sie przezyc bez problemow zoladkowych zwlaszcza w pierwszych tygodniach. Dopadaja one kazdego bez znaczenia jak bardzo sie pilnuje.

Po ulicach kreci sie tez sporo ludzi w kominiarkach. Nie nalezy sie ich jednak obawiac bo sa to pucybuci, ktorzy sie wstydza tego co robia i nie chca byc rozpoznani przez znajomych..