Droga Curitiba - Florianopolis

( 1 Vote ) 

Pokonanie tego odcinka zajelo mi 7 dni. Nie wybralem tym razem najkrotszej drogi i pojechalem poprzez Morretes, Paranagua, Sao Francisco do sul, Itajai, Baleneario Camboriu(trasa1trasa2). Zlapalem 1 gume i lozysko w przednim kole uleglo destrukcji i wymagalo wymiany. Po raz pierwszy i tego samego dnia 2 uslyszalem ze nie moge nocowac na stacji i musialem jechac dalej. Mialem tez pierwsze odcinki drogi bez asfaltu:). 

 

Trase do Morrates pokonalem stara historyczna droga Graciosa, ktora byla glowna trasa do czasu wybudowania autostrady BR-277. Malowniczy odcinek zjazdu do poziomu morza ale to juz opisywalem w watku Paranagua. Prawie caly dzien jazdy mialem w deszczu. Jak sie potem okazalo zjechalem prawie cale hamulce, a co gorsza dojechalem w okolicach 18 do Morrates w ulewie. Nie mam w zwyczaju placic za nocleg a wizja byla nieciekawa. Stalem na stacji i czekalem az przestanie padac. Do wyboru mialem albo znalesc jakis tani hotel albo poczekac az przestanie padac i ruszyc okolo 10 km do autostrady i liczyc, ze w miare szybko trafie na jakas stacje gdzie sie da przenocowac. Ze wzgledu na ulewe odpadal nocleg byle gdzie ze wzgledu na to, ze wszystko bylo zalane przez ulewe. Padac przestalo okolo 20 i natura skapca podpowiedziala mi, zeby ruszac w kierunku autostrady. Jak sie pozniej okoazalo musialem przejechac okolo 25-30km zanim dojechalem do stacji bylo okolo 23. Po ciemku jezdze wolniej ze wzgledu na moja kurza slepote i przez to slabo widze po ciemku. A przy drodze lezy kupa smieci z czesci ktore odpadaja od tirow.
Nastepny dzien spedzilem w Paranagua i wrocilem ostatecznie na ta sama stacje, na ktorej spalem dzien wczesniej. Ze wzgledu na to, ze na 2 wczesniejszych stacjach powiedziano mi, ze nie moge tam nocowac. 
3 dzien to spokojna przyjemna jazda z przeplynieciem statkiem pomiedzy Matinhos, a Guaratuba(rowerzysci i piesi za darmo:)). Pojechalem dalej przejezdzajac przez Itapoa , ktore okazalo sie takim malym miasteczkiem kurorcikiem ale bez betonowych wielkich hoteli tylko z malymi domkami spokojna plaza i przyjazna atmosfera. Cale miasteczko ciagnie sie przez dobrych pare kilometrow i jest bardzo przyjemne jezeli ktos lubi lezec na plazy i nic nie robic. Jadac dalej dojechalem do Pontalu, miasteczka z wielkim portem przeladunkowym i smazalniami ryb. W zasadzie nic ciekawego, zabladzilem tam glownie dlatego bo bylem przekonany, ze promy do Sao Francisco do Sul odplywaja z tamtad. Niestety okazalo sie, ze nie. Musialem zawrocic 4 km do polnej drogi odbijajacej do Sao Francisco. Potem okolo 7 km po dziurach i dojechalem na miejsce. W zasadzie kilometr przed molem(samo molo dluzsze chyba od tego w Sopocie), skad odplywaja statki rozwalilo mi sie przednie lozysko i dalej juz bylem skazany na pchanie roweru. Zrobilo sie ciemno i w zasadzie nie bylo sensu ruszac sie dalej. Rozejrzalem sie za noclegiem i nic ciekawego nie moglem wypatrzec ze wzgledu na to, ze wszedzie byl tylko teren prywatny ogrodzony plotem albo las deszczowy. Najlepsza miejscowke wypatrzylem pod kosciolem i tam ostatecznie zostalem uzyskujac wczesniej zgode ksiedza.
4 dzien przesiedzialem w namiocie czytajac Doctora No bo caly czas padalo. Przestalo okolo 18 ale juz sie robilo ciemno i pozostalo mi nie ruszac sie do kolejnego dnia.
5 dzien to z rana zwiedzanie Sao Francisco do Sul, ktore sie okazalo bardzo przyjemnym miasteczkiem. Z kolonialna zabudowa w okolicach portu. Pozniej naprawa roweru i w droge. Dojechalem kawalek za Barra Velha.
6 dnia zajechalem z rana do Itajai ciekawego miasteczka portowego z katedra w centralnym punkcie miasta. Pokrecilem sie po centrum, az zlapalem gume:( na szczescie w przednim kole. Pozniej przejechalem dalej do Balneario Camboriu. Ochydnego oblesnego kurortu gdzie totalnie nic nie ma oprocz plazy wokol ktorej pobudowane sa wielkie betonowe apratamentowce. Jak widzialem ceny to mieszkania kosztuja okolo miliona zlotych. Za darmo nie chcialbym tam mieszkac mam wrazenie, ze to jest miejsce dla bogatych snobow z Florianopolis. Totalna dziura, zadnej atrakcji tylko restauracje i plaza a ludzie placa majatek zeby kupic sobie tam mieszkanie z widokiem na morze. Zwlaszcza, ze w Brazyli jest mnostwo ladnych bardziej malowniczo polozonych plaz.
7 dnia pozostalo mi okolo 20 km do Florianopolis, ktore pokonalem z rana. Jedyna atrakcja byl most przez, ktory przejechac bylo mala masakra bo 4 pasy ruchu w 1 strone, 0 pobocza i metalowa barierka. Pamietam jak cisnalem ile sil w nogach, zeby go jak najszybciej przejechac, a i tak zgarnela mnie ochrona autostrady i odeskortowala do zjazdu.