Belem - Brasilia rowerem 450 km

( 1 Vote ) 

Po 7 dniach jestem na 450 km zostalo mi jeszcze okolo 1500 wedlug google maps. Najgorsze byly pierwsze 4 dni zanim sie przyzwyczailem do jazdy to bolala dupa, nogi, rece. Z czasem sie przyzwyczaily i jest ok. Wczoraj nawet mialem ladna pochmurna pogode i zrobilem 93km. Przy okazji zlapalem juz pierwsza gume i zmiana opony zajela mi 2h:). Przy czym zanim sie skapnalem to troche jechalem na flaku przez co detka juz byla do wyrzucenia. 

 

Bieznik na oponie tez juz byl dosyc zjechany a do tego wyszedl fakt, ktory mial miejsce duzo wczesniej. Pierwszego dnia jak kupilem rower i jezdzilem po Belem zjechalem z wysokiego kraweznika i skrzywilem felge. Postukalem kamieniem i dalo sie jechac. Ale teraz wyszlo na jaw ze opona tez sie wypatrzyla wtedy i mialem wielkiego babla po zmianie detki. Udalo sie na szczescie z nim do dojechac 50 km do najblizszego miasteczka. Paragaminas okazalo sie calkiem nowoczesnym i wydawalo sie bogatym miasteczkiem co mnie zdziwilo bo w  Polsce male miasta sa zazwyczaj biedne. Z dobrych rzeczy to przyuwazylem, ze przy prawie kazdej stacji benzynowej jest prysznic i mozna sie wykapac:). Rozgryzlem tez zagadke dlaczego sie tak kleje wieczorem. Jest to spowodowane wilgocia ktora sie pojawia zaraz po zachodzie slonca. Caly tropik po 20 minutach jest mokry a ja mam w srodku warunki szklarniane na szczescie temperatura spada do 25 stopni i da sie spac podziwiajac piekne gwiazdziste niebo przed zasnieciem. Podejscie ludzi widzacych mnie na rowerze jest zazwyczaj bardzo pozytwne i nieraz nawet dostane cos za darmo:).