Belem - Brasilia rowerem 700 km

( 1 Vote ) 

Dzis 10 dzien jazdy:). Wczoraj w nocy mialem towarzysza w namiocie bo wskoczyla mi jaszczurka. Poczatkowo myslalem ze to waz:). Przegonic ja bylo troche ciezko ale w koncu sobie odpuscila i poszla gdzie indziej. Przy okazji zmienila mi sie strefa klimatyczna z tropikalnej na kontynentalna bo juz nie jest tak goraco i wilgotno jak wczesniej. Nie ma tez obowiazkowego popludniowego urwania chmury. W nocy za to jest chlodniej i namiot nie jest juz taki mokry. Jednym slowem zmiana na lepsze:). Zjechalem juz opone tylnia pare dni temu, a teraz przednia juz jest lysa i na wykonczeniu. Zlapalem juz na niej 2 gumy i obiecalem sobie, ze przy 3 ja zmienie.

Ciekawostka sa tutaj bardzo popularne restauracje samoobslugowe z jedzeniem na kilogramy. Jak widze to Brazylijczycy glownie nakladaja sobie mieso.. a ja wazywa i surowki ktore sa lekkie:). Jakos nie potrafie jesc miesca codziennie chyba jestem stworem bardziej roslinozernym. Tylko niestety moje ukochane ziemniaki wychodza bardzo drogo w takich restauracjach a nigdzie indziej ich nie sprzedaja:(. Ostatnio jakos szybko mi idzie bo robie ponad 80 km dziennie i tylko przez to, ze zapada zmrok sie zatrzymuje bo nie czuje wiekszego zmeczenia. Dzisiaj za to troche sie obijam bo jest 16 a ja mam dopiero 50 km na koncie:). Zaczalem tez pic wiecej sokow i coli to chyba efekt braku cukru. Najwazniejsze to droga troche bardziej sie wyrownala i mam mniej ostrych pagorkow:). Ciekawy jest tez fakt ze jak 2 dni temu przejezdzalem ze stanu do stanu to kolejka tirow jak na granicy.