Palmas

( 2 Votes ) 

Po przejechaniu 1200 km i 16 dniach dotarlem do Palmas stolicy stanu Tocantins. Niewiele wiedzialem o tym miescie poza tym, ze zostalo jest to Brasilia w miniaturze. To co zobaczylem zupelnie mnie zaskoczylo. Ulice szerokie na 2,3,4 pasy oddzielone zielenia na srodku. Przy czym te 2 pasmowki to takie osiedlowe uliczki. Pelno parkingow. Kazde skrzyzowanie to rondo. Wszystkie ulice przecinaja sie pod katem prostym. Jak dla mnie zupelna nzosc i zaskoczenie. Jak sie okazalo miasto powstalo w 1990 roku. Zostalo od poczatku zaplanowane przez architektow jako stolica nowego stanu. 

 

Obecnie mieszka tutaj okolo 200 000 mieszkancow i populacja szybko wzrasta. W centrum miasta jest wielki zielony plac, na ktorym odbywaja sie wszelkie imprezy. Okazalo sie przy tym, ze trfilem tutaj w trakcie festivalu i codziennie sa tu koncerty, tance itd. Co ciekawsze to nadal jest tutaj pelno nie wykorzystanego terenu i tak np po przeciwnej stronie ulicy od glownego placu mozna zobaczyc lake:). Jezeli chodzi o znalzienie miejsca na darmowy kamping to najlepsze iejsce jakie kidykolwiek widzialem. Mi sie udalo tu pierwszy raz skorzystac z couchsurfing i przespac sie w normalnych warunkach, a przy okazji zrobic sobie jeden dzien odpoczynku od jazdy rowerem. Normalne warunki to znaczy basen, ciepla woda w prysznicu, darmowy dostep do internetu, sniadanie, obiad i kolacja, mile towarzystwo:). Do tego gosposia, ktora wszystko na koncu sprzatala. Przy okazji zobaczylem jak wyglada zycie rodzinne brazylijczykow. Wracajac do Palmas miasto idealnie nadaje sie dla samochodow za to nie nadaje sie dla pieszych i rowerow. A podczas jazdy samochodem przez te wszystkie ronda kreci sie w glowie:). Jak dla mnie unikatowe miejsce jedno z ciekaszych jakie w zyciu widzialem. Dodatkowo Palmas lezy w geograficznym srodku Brazyli. Moge teraz powiedziec ze jadac dalej wyjezdzam z kraju:). Mozna sie tez wybrac do niedaleko znajdujacego sie parku narodowego gdzie mozna sie wspiac na gorki i podziwiac niesamowita panorame okolicy. Jak ktos ma wieksze ambicje na treking to znalesc tu mozna slady po dawnych cywilizacjach w postaci rysunkow na skalach. Glownym jednak powodem dla ktorego zagladaja tutaj turysci jest znajdujace sie 200 km na wschod region Jalapao, ktory jest umieszczony w slynnej ksiazce opisujace 100 miejsc na swiecie, ktore trzeba zobaczyc przed smiercia. 
W okolicy tez jest sporo plaz nad rzeka gdzie mozna wypoczac i poplywac. Jest tylko male plywajace w wodzie ale. Piranie wystepuja i nieraz kogos ugryza. Generalnie nie atakuja one jezeli nie czuja krwi. Maja jednak zwyczaj gryzc na slepo co popadnie jak sa glodne i w ten sposob mozna stracic kawalek miesa np z palca. Nie wiem czy pisalem ale piranie nigdy sie nie najadaja i jak czuja mieso to wymiotuja i jedza dalej. Z tego co mi opowiadano jeszcze w Wenezueli na Los Llamos to jak sprowadzali tam krowy, ktore trzeba bylo przeprowadzic przez mokradla to za kazdym razem zabijali jedna sztuke, zeby sie piranie najadly i nie gryzly na slepo przechodzacego stada.