Belem -Brasilia rowerem 1500 km

( 2 Votes ) 

Po jednodniowym wypoczynku w Palmas odkrylem w sobie mnostwo energi i bez problemow obecnie pokonuje 100 km dziennie:) tylko zastanawiam sie po co sie tak spieszyc. Klimat obecnie pozwala mi wyjezdzac z rana o 7 ale musze robic przerwe pomiedzy 12 a 14 bo jest za goraco. Wieczorem za to temperatura spada do okolo 20 stopni i jest bardzo przyjemnie.  Od paru dni tez widuje dzikie papugi. Gdy lataja w stadach wygladaja naprawde cudownie. Niestety dzis widzialem jedna potracona i dogorywajaca na drodze. Smutny widok.. Generalnie najbiedniejsza warstwa spoleczna w Brazyli sa murzyni, ktorzy zostali tutaj sprowadzeni jako niewolnicy w 18 i 19 wieku. Czesc z nich nadal nie ma nic i blaka sie po okolicach.

 

W zasadzie rozrozniam obecnie 2 ich odmiany. Tacy co sie wiecznie blakaja z miejsca na miejsce z reklamowka lub plecakiem. Rodzina w Palamas opowiadala, ze kiedys probowali takiemu pomoc dajac mu prace i miejsce do spania ale on po 2 tygodniach zniknal bez slowa. Druga czesc to tzw zebracy uliczni, ktorzy zyja glownie w duzych miastach ale tez i w miasteczkach. Taki wlasnie czarny ostatnio do mnie podszedl jak jadlem sniadanie na krawezniku(mleko i banany:)) i pyta czy mu nie dam kasy bo chce sie napic. Patrze na wprost a 5m ode mnie woda pitna z kranu, ktora sam caly czas spozywam, a tu czarny mowi, ze on chce coca-coli.. 
2 dni temu zatrzymalem sie na nocleg na stacji benzynowej typu lux. Glownie zatrzymywali sie tam tirowcy i mieli do dyspozycji: pralnie, sklep z akcesoriami do tirow, restauracje, duzy placyk z fontanna do posiedzenia, prysznice. Wszystko w nowoczesnym budynku z marmurow. Wracajac do prysznicow to byla nawet ciepla woda!!. Chcialem sie rozbic gdzies z boku, a tu przyszli pracownicy i mowia ze nie moge. To sie pytam gdzie moge, a oni mi wskazuja najwygodniejsze miejsce na zielonej trawce:). Poprostu lux, az mi sie udalo wieczorem hamulce w rowerze naprawic.
Przyzwyczajany w Polsce do jedzenia pieczywa, ktore bardzo lubie tutaj nie jest lekko bo znalesc piekarnie w miasteczku to trudna sztuka i nie zawsze sie udaje. Jak mieszkalem u rodzinki to oni w zasadzie jadali same pieczywo z margaryna na sniadanie. Nieraz podsmazali bulke na patelni zeby zrobic z niej tosta nie wiem po co:). Do tego kawa i kawalek ciasta drozdzowego, albo chrupki. Co do kawy to jest ona tutaj bardzo czesto za darmo na stacjach albo w restauracjach. Podawana jest w malych kubeczkach typu espresso. 
Ostatnio skusilem sie tez na lody w lodziarni. Wczesniej jadalem tylko kupowane na ulicy. Co mnie zdziwily to sa one tutaj sprzedawane na kilogramy. Dostaje sie kubeczek i lyzeczke do nabierania i mozna sobie samemu dobierac smaki jakie sie lubi albo posypki czy polewy. Na konec wszystko idzie na wage. Tam gdzie jadlem kilogram kosztowal R$18. Moim zdaniem taka forma kupowania lodow jest duzo lepsza od tej stosowanej w polsce. Sprzedaja tutaj tez na ulicy cos co nazywaja guarania a jest to ala shake bardzo pyszne. Robione jest to z mieszaniny roznych proszkow, lodu, wody wszystko wymieszane w mikserze.
Co do warzyw to wybor jest tutaj bardzo maly bo jest tylko cebula, marchewka, salata i pomidor. NIe ma za ro RZODKIEWEK!! Nie wiem jak bez nich dam rade przezyc;). Jezeli chodzi o ziemniaki to nie sa one tutaj glownym skladnikiem posilkow. Jezeli dostaje sie je do obiady to udaja one surowke..
Za to przed kazdym troche wiekszym miasteczkiem jest tzw motel z usmiechajacymi sie paniami na zdjeciach:). Chociaz na samej ulicy tych milych pan jeszcze nie widzialem.
Dla tych co czytaja na biezaco i nie czytaja wczesniejszych wpisow to uzupelnilem poprzednie dotyczace Palmas i Brazyli ogolem. Watek na temat Brazyli bede jeszcze w przyszlosci rozwijal.