Brasilia DF - Sao Paulo rowerem 350 km

( 1 Vote ) 

Po tygodniu odpoczynku w Brasili przyszedl czas aby ruszyc dalej. Nie bylo to latwe bo dzien wczesniej moj host organizowal impreze w domu, a wiadomo jak to sie konczy:). Skacowany obudzilem sie z rana i baaardzooo powoli sie zbieralem tak, ze ruszylem dopiero okolo 14. Na szczescie przy drodze wyjazdowej sprzedawane byly kokosy po R$1:). Po wyjechaniu ze stanu Brasilia powrocila normalna Brazylia. Co znaczy troche biedy szarosci i balaganu. Jak rozmawialem z ludzmi w stolicy i sie pytalem o favele to mowili, ze jako takich tam nie ma. Powod jest taki, ze nawet dla biednych byly zaplanowane dzielnice i nie mogli sie oni osiedlac gdzie chcieli. Dopiero jak sie przekracza granice pojawiaja sie skupiska biedy i w zasadzie najniebezpieczniejszy region w okolicy.

 

Nie bylo jednak tak strasznie a nawet przyjemnie bo mialem przez ponad 10 km z gorki i sobie przyjemnie odpoczywalem zjezdzajac. Szczescia za wiele jednak teraz nie mam. 3 dni temu uzadlila mnie pszczola. 2 dni temu zlapalem gume i postanowilem zamienic opony przednia z tylnia. Zajelo mi to tylko.. 4 godziny. Po pierwszej zamianie i zmontowaniu wszystkiego okazalo sie ze zalozylem opony odwrotnie:(. Jak widac moj poziom intelektualny mocno opadl jak nie potrafilem sobie poprawnie wyobrazic w ktora strone kola sie kreca podczas jazdy do przodu.. Po odwroceniu opon poszedlem na obiad. Wracam a tam nie ma powietrza w przednim kole.. okazalo sie ze latke niedokladnie przykleilem. Znowu musialem zdjac bagaz itd. Po kolenym zmontowaniu wszystkiego. Patrze i znowu brak powietrza w kole.. Juz zaczalem klac odstawiam rower i zachaczylem o kilogramowy kamien ktory spadl mi na stope:(. No ale na szczescie okazalo sie ze z kolem wszystko ok tylko wczesniej go nie na pompowalem. Wczoraj zjezdzajac z gorki najechalem na cos i wygialem przednia felge tak, ze teraz obie mam krzywe. Podjechalem do wylkanizatora troche mi ja wyprostowal ale nadal wymaga korekty. Dzis znalazlem na drodze drewniany mlotek i mam nadzieje ze ladnie mi sie nim uda w nocy wyprostowac kolo. 
Jezeli chodzi o klimat to teraz mam warunki jak w Polsce latem. W dzien jest ponizej 30 i mozna jechac caly czas. Wieczorem i w nocy za to robi sie chlodno i zaczalem ubierac bluze z dlugim rekawem. Zaczely sie za to pojawiac prysznice z ciepla woda na stacjach tylko niestety platne:(.  Inna moja obserwacja to jest coraz wiecej piekarni i juz nie ma problemu z zakupem pieczywa. 
Z dzisiejszego przezycia to caly czas myslalem ze bede mial z gorki bo Brasilia lezala na ok 1100 mnpm a Sao Paulo jest nad morzem co wrozy zjazd w dol. Jade tak od 5 dni i caly czas jestem na wysokosci ponad 900 mnpm. Dzis mialem nadzieje ze jak przejade do stanu Minas Gerais to cos sie zmieni. I tak 10 km przed granica zaczal sie ladny zjazd w dol. Ja banan na ustach, ze w koncu bedzie prosta rowna droga. Przekraczam granice i co widze.. wielka stroma gorke. I tak przez kolejne 40 km ostro pod gorke i z gorki w sumie najtrudniejszy odcinek jaki mialem dotyczas.