Cabo Froward trekking

( 1 Vote ) 

Cabo Forward - najbardziej na poludnie wysuniety punkt kontynentalnej Ameryki Poludniowej. Oddalony jest on o okolo 100 km od Punta Arenas. Treking odbylem z 2 chlopakami z Izraela i zajelo nam to 4 dni. Standardowo nalezy zakladac 4-5 dni na pokonanie tej trasy. Wiekszosc drogi odbywa sie po plazy skad ma sie piekne widoki na pobliskie bezludne gorzyste wysepki z osniezonymi szczytami. Obserwujac morze wypatrzec mozna delfiny, foki, pingwiny a jak ma sie szczescie to i wieloryba. Do tego sporo jest mew. Zdjecia mapy(mapa1,mapa2,mapa3).

 

Przed ruszeniem zrobilismy zakupy jedzenia. Nasze zapasy skladaly sie z:

- 1 kg makaronu

- 1 kg ryzu

- 24 bulki

- 3 dzemy

- 2 zupy w proszku

- 4 sosy pomidorowe

- salami

- 6 tunczykow

- 18 ugotowanych jajek

- dadatkowo kazdy mial ciastka/czekolady jako przekaski we wlasnym zakresie.

Sama trasa nie jest wymagajaca technicznie. Najwazniejsze co trzeba zrobic to sprawdzic kiedy sa przyplywy i odplywy ze wzgledu na to, ze trzeba przekroczyc 3 rzeki. Z czego 2 i 3 nie da sie przejsc podczas przyplywu(informacje o przyplywach dostepne sa tutaj). Dodatkowo trasy nie da sie pokonac w tenisowkach i wymagane sa dobre buty(informacja ta nie dotyczy sadomasochistow).

Na poczatek trasy mozna dojechac autobusem, ktory w obecnej chwili kursuje 3 razy w tygodniu(poniedzialek,sroda i piatek) o 7:30 i 18. Cena 2000 CLP. Taksowka 40000 CLP. Lub poprostu autostopem:). 

Sama trase z grubsza mozna podzielic na nastepujace odcinki. 

1. Od przystanku autobusowego do latarni(okolo 3.5h). Jest to okolo 14 km z czego 9 idzie sie droga, a pozniej plaza. Najprostszy odcinek.

2. Od latarni do 1 rzeki(okolo 1.5h). Poczatkowo kawalek po lesie pozniej prawie caly czas plaza. W zasadzie bez wiekszych przeszkod. 1 rzeke mozna przekroczyc bez sciagania butow. Mozna tez zatrzymac sie w domku/schronisku przed przekroczeniem rzeki lub rozbic sie tam z namiotem(polecam namiot). 

3. Od 1 do 2 rzeki(Nam zajal okolo 3h). Pierwsza polowe trasy mozna pokonac idac caly czas wybrzezem. Mozna tez wedlug szlaku trudniejszy skalisty odcinek i ominac go lasem. Nastepnie mniej wiecej w polowie trasy nie da sie dalej isc i plaza i wchodzi sie w las. Jest to bagniste 3.5 km. Nalezy caly czas patrzec pod nogi bo mozna wdepnac po kolana w bloto(dlatego potrzebne sa dobre buty). Trasa przez las jest oznakowana ale nalezy zachowac uwage bo mozna sie chwilowo zgubic. Na koncu ma sie okolo 500 m plaze i miejsce na kemping przed przekroczeniem rzeki.

4. od 2 do 3 rzeki(nam zajal ok 3h). Poczatkowo przekracza sie 2 rzeke. Nalezy poczekac do odplywu kiedy woda opadnie albo przynajmniej do polowy fazy pomiedzy przyplywem a odplywem. W traksice odplywu woda siega ponizej kolan, a w wiekszosci jest po kostki. Problemem jest jednak szerokosc tej rzeki okolo 50 mi jej niska tempreatura. W polowie traci sie czucie w stopach i dalej jest juz z gorki;). Pozniej idzie sie w wiekszosci plaza. 

5. od 3 rzeki do Cabo froward(krzyza)(Nam zajal okolo 3.5h). Odcinek ten jest zle oznaczony na mapie i ma on w rzeczywistosci okolo 10 km(8.2 km w lini prostej). 3 rzeka ma silny prad i jest troche glebsza od 2 ale jest duzo wezsza. Caly odcinek do mementu wspinaczki pod krzyz idzie pokonac wybrzezem(wyjatek to ominiecie jednej skalki i 20 min spacerek przez las). Na mapie zaznaczony jest rowniez odcinek lesny ale my go ominelismy i kontynuowalismy wybrzezem. Jest ono skaliste i sliskie na duzej czesci tego odcinka i to jest 2 powod dla ktorego warto miec dobre buty. Znalezlismy wejscie do lasu na tym odcinku ale nie bylo widac dalszego oznakowania dlatego szlismy caly czas plaza. Samo podejscie na szczyt jest dosyc strome ale przygotowane jest dobrze(schody, drabinki, liny). 

 

1 dzien

Hostel opuscilismy o 8 z rana udajac sie w kierunku wylotowej z Punta Arenas. Lacznie zlapalismy 5 krotkich stopow i dotarlismy do 62 km okolo 13:00 skad dalej ruszylismy na pieszo. O 22 doszlismy do 2 rzeki. Po drodze mielismy tylko 1 okolo 20 min odpoczynek. Zdobylismy rowniez latarnie i dodatkowo zaliczylismy wyspe z mewami. Szedlem w nowych butach ale na razie mam tylko 1 odcisk. Wieczorem chwile po rozbiciu zaczelo padac i zrezygnowalismy z przygotowywania cieplego posilku.

2 dzien

Cala noc i do poludnia padalo. Rzeke przekroczylismy okolo 12:30 na 2 h przed maksimum odplywu. Woda w najglebszym miejscu siegala nieco poza kolana. Po 3 h doszlismy do 3 rzeki. Rozniez w najglebszym miejscu minimalnie ponad kolano. Po przekroczeniu 3 rzeki  rozbilismy namioty, zrobilismy jedzenie i postanowilismy zdobyc Cabo Froward i wrocic idac bez plecakow. Mapa mowila, ze to 5.2 km + 1.2 km pod gorke do krzyza. W rzeczywistosci okazalo sie, ze jest prawie 2 razy dalej. Wyruszylismy o 17:15 i to byl nasz blad. Cabo Froward zdobylismy o 20:45 ale juz bylo za pozno aby wrocic za dnia. Droga wiedzie po skalkach i jest zbyt niebezpieczna aby ja pokonac z latarkami. Postanowilismy sie zatrzymac przy obozie gdzie sie rozbilo 3 chilijczykow. Dobrzy ludzie udostepnili nam czesc namiotu i dali 1 spiwor na nas 3. W zasadzie wiecej lezac i marznac udalo sie przetrwac do rana kiedy ruszylismy dalej. 

3 dzien

Po dotarciu do obozu mielismy niemile zaskoczenie. Okazalo sie, ze w okolicy grasuje lis, ktory wygryzl dziury w naszych namiotach i wyjadl wiekszosc jedzenia. Beszczel byl tak przyzwyczajony do obecnosci ludzi, ze pozniej sobie przyszedl i potrafil sie zblizac na 5 m do ludzi.Tego dnia udalo nam sie wrocic do 1 rzeki. Pogoda nam dopisywala i po raz pierwszy dotarlismy do miejsca rozbicia przed zmierzchem o 19. Po drodze przechodzilismy 2 rzeke prawie w maksimum odplywu i nie siegala ona nawet do kolan. Nowe buty daly mi sie we znaki i mam juz 5 odciskow na obu stopach

4 dzien 

Po tym jak sie dobrze wyspalismy okolo 11 ruszylismy. Z moimi odciskami kazdy krok byl bolesny i wloklem sie z zacisnietymi zebami. Okolo 16 dotarlismy do utwardzonej drogi gdzie chwile pozniej zaczelismy lapac stopa. Ostatecznie okolo 19 bylismy juz spowrotem w hostelu.

 

Generalnie mielismy szczescie co do pogody. Obylo sie bez wiekszego wiatru i prawie bez deszczu,  W wiekszosci idzie sie wybrzezem po kamieniach kazdej wielkosci. Mozna dowiedziec sie jaka ich wielkosc jest najbardziej upierdliwa;). W przypadku zostawiania plecakow z jedzeniem nalezy je umiescic w powietrzu zawieszone na drzewie bo w okolicach obozow zyja sobie lisy. 

W przypadku 5 dni na spokojnie mozna robic trase. 

1 dzien do 1 rzeki.

2 dzien do 3 rzeki

3 dzien zdobycie szczytu bez plecakow i powrot do obozu przy 3 rzece

4 dzien powrot do 1 rzeki

5 dzien powrot