Punta Arenas

( 1 Vote ) 

Punta Arenas najwieksze miasto poludniowej Patagoni. Lezy na samym jej koncu. Bardzo przyjazne miasteczko. Doznalem tutaj lekkiego szoku jezeli chodzi o liczbe turystow. Wiekszosc z nich zatrzymuje sie tutaj jednak tylko na 1-2 noce. Prawie polowa z nich trafia tutaj ze wzgledu na lotnisko i nastepnego dnia od razu udaje sie do Puerto Natales, a z tamtad na treking do Torres del Paine

Zaraz po przyjechaniu udalem sie do hostelu Independencia(rog av. Espania i av. Independencia) przy ktorym znajduje sie zarazem camping. Wlasciciel Eduardo to naprawde spoko gosc. Bardzo przyjazny i pomocny. Naprawde prowadzi ten hostel z pasja i to juz od 17 lat! Aktualny cennik to 2500 CLP za namiot, lozko w dormie 5000 CLP, sniadanie 1000 CLP(z tego z widzialem to warto je brac). Co mnie zaskoczylo w pierwszym momencie to ilosc rowerzystow. Cale pole bylo zaladowane ja sie upchalem w ostatnim mozliwym miejscu. Dokola mnie bylo 5 rowerow i wszyscy ci ludzie albo jechali do Ushuaia albo na polnoc ruta 40. Lacznie spedzilem na tym campingu 11 nocy. W miedzy czasie sie bardziej rozluznilo i juz nie bylo problemow z rozbiciem jak sie zjawiali kolejni goscie. Regularnie co 3-4 dni przybywali tez rowerzysci i motocyklisci.

Glowne atrakcje miasteczka to niedaleko znajdujace sie 2 kolonie pingwinow. Jedna na Isla Magdalena(rejs 1 dniowy 35000 CLP) druga 65km na polnoc od Punta Arenas(8000 CLP bus plus 7000 CLP wstep do parku). Mozna sie tez wybrac na jednodniowy przyjemny treking do rezerwatu przyrody, ktory znajduje sie zaraz za miastem. Dla bardziej ambitynych jest do zdobycia Cabo Froward najbardziej na poludnie wysuniety punkt kontynentalnej Ameryki Poludniowej(4-5 dniowy treking). W samym miescie znajduje sie rowniez strefa bezclowa gdzie mozna zrobic tanie zakupy(elektronik(bardzo tanie laptopy), odziez,sprzet trekingowo/campingowa, alkohol, jedzenie, perfumy itp). Centrum miasteczka jest stosunkowo male i spokojnie mozna je w godzinke obejsc dookola. Jest tez sporo kantorow i po dobrym kursie mozna wymienic USD.

Ze wzgledu na strefe bezclowa ktora znajduje sie w tym miescie planowalem zakupic motor. Niestety okazalo sie, ze nie bardzo moge to zrobic. Po pierwsze do kupienia byly tam tylko duze i drogie markowe motory. Po drugie z tego co sie dowiedzialem to zakup motoru w strefie bezclowej jest bez sensu bo takim motorem nie mozna opuscic tej chilijskiej prowincji. Natomiast rynek lokalny motorow praktycznie nie istnieje bo jest zbyt wietrznie i zimno. Ostatecznie mialem jednak szczescie bo przedostatniego dnia zjawilo sie 2 australijczykow i kanadyjczyk, ktorzy podrozowali na motorach zakupionych za 930$ 2 miesiace wczesniej w Bolivi. Jeden z tych motorow byl na sprzedaz i do odebrania w Ushuaia. Glowny problem to jednak dokumenty.. i przez to cena byla niezla bo okolo 300

$. Myslalem nad tym przez pare godzin ale ostatecznie sie nie zdecydowalem. Glowny problem to wlasnie nie wiedzielismy jak zalatwic sprawe z dokumentami. Przez co bylo spore ryzyko,ze na nie swoich papierach moga mnie nie wypuscic z Argentynskiej czesci Ziemi Ognistej. Nawet jesli to obawialem sie, ze na kolejnych granicach moglbym miec ten problem i nie moglbym swobodnie podrozowac. Kolejny argument byl taki, ze teraz chce glownie skupic sie na trekingach, a do tego motor srednio sie przydaje. Chce tez teraz zaczac bardziej intensywnie oszczedzac i na polnoc wrocic stopem. Natomiast w przypadku motoru bylo spore ryzyko, ze sie cos moze w nim sypnac, a jego naprawa w Patagoni nie bylaby tania.

Po przesiedzeniu paru dni i przemysleniu sprawy stwierdzilem, ze bede kontynuowal jazde rowerem w kierunku Ushaia az sie on nie rozsypie..