Torres del Paine trekking

( 1 Vote ) 

Najbardziej popularna trasa trekingowa w ameryce poludniowej. Park narodowy Torres del Paine slynie glownie ze swoich 3 wielkich pionowych granitowych wiez wyrastajacych na prawie 3000 mnpm. Umieszczone sa one w bardzo malowniczym pasmie gorskim otoczonym jeziorkami i lodowcami. Calosc sie pieknie komponuje i daje niesamowite widoki podczas przemierzania tego pasma. W zasadzie do wyboru sa 3 warianty. 1 dniowa wycieczka pod same wieze Torres del Paine. 4 dniowa bardzo popularna trasa W. 6-8 dniowa trasa dokola calego pasma gorskiego. Ja zdecydowany bylem od poczatku na ta 3 najdluzsza i wedlug mnie najciekawsza opcje.

1 dzien

Puerto Ntales -> camping Seron

Oczywisce nie chcialem placic $6000 CLP i zdecydowalem sie na stopa. Wyszedlem na droge okolo 10, a w okolicach 13-14 bylem na miejscu. Ostatni kierowca, ktory mnie podwozil mowil,ze w ciagu ostatniego miesiaca juz mial 4 stopowiczow z Polski:). 

Same wieze widac juz z daleko i wygladaja wspaniale. Niestety bylo troche chmurek i ostatecznie  zdecydowalem sie tego dnia ruszyc do schroniska Seron. Generalnie zalecane jest przy ladnej pogodzie isc zobaczyc wieze i kolejnego dnia dopiero ruszac w na polnoc w kierunku odwrotnym do ruchu wskazowek zegara. Jezeli pogoda nie jest najlepsza to odlozyc ogladanie wiez na koniec trasy za tydzien. 

Od momentu kiedy jest sie skasowanym na wejsciu $15000 CLP trzeba przejsc 7.5 km droga do pierwszego schroniska/hotelu i dopiero z tamtad zaczyna sie typowy treking sciezka.  Mozliwy jest transfer busikiem, ktory kursuje co 2 godziny i kosztuje $2500 CLP.  

Sama trasa do campingu Seron jest stosunkowo prosta. W wiekszosci idzie sie lasem i pokonuje sie zaledwie 200 m przewyzszenie. Sam camping jest calkiem przyjemny i ma nawet prysznic z ciepla woda:).

2 dzien 

camping Seron -> camping los perros

Cala noc padalo. Z rana nie bylo wyboru trzeba bylo sie spakowac w deszczu i ruszac w droge. Do przejscia mialem okolo 30 km. Pierwsze 20 km jest po plaskim pozniej bylo kawalek pod gorke. Ostatecznie dociera sie do wysokosci 565 mnpm gdzie polozony jest camping los perros. Ze wzgledu na deszcz nie bardzo moglem sie tego dnia cieszyc z trekingu.

3 dzien

camping los perros -> camping los guardas

Najtrudniejszy odcinek na trasie. Pokonuje sie na nim przelecz John Gardner polozona na wysokosci 1206 m. Ostatnie 250 m to juz ostre podejscie po odslonietych kamieniach. Na szczycie temperature mialem ujemna i woda na rekawiczkach i czapce zamarzla. Na szczescie po 20 min zejscia jest sie spowrotem w lesie gdzie robi sie cieplej. Ze wzgledu na deszcz i chmury nie widzialem pieknego widoku jaki sie pewnie roztacza z przeleczy ale i tak warto sie troche pomeczyc:). Po zejsciu ma sie widok na wielki lodowiec Grey.

4 dzien

camping los guardas -> camping italiano

W koncu sie rozpogodzilo. Odcinek stosunkowo prosty i przyjemny. Wielokrotnie ma sie wspanialy widok na jeziorko do, ktorego schodzi lodowiec. Wedlug mnie to jest glowna atrakcja tego parku narodowego. Leniwie wygrzewajac sie na sloncu przemiescieszczalem sie robiac sobie dluzsze przerwy na podziwianie widokow.

5 dzien 

camping italiano

W zasadzie dzien odpoczynku. Zrobilem sobie wypad do punktu widokowego Britanico i spowrotem. Samego chodzenia okolo 5 godzin. Przy czym podchodzi sie i schodzi 500 m. Po godzinie dochodzi sie do mirador frances, skad ma sie widok na pobliski szczyt z mnostwem malych lodowcow, ktore sie topia i co chwile opadaja. Po kolejej 1.5h dochodzi sie do punktu widokowego Britanico(750 mnpm) skad ma sie widok na gorki otaczajace cie ze wszystkich stron. Podejscie jest dlugie i lagodne.

6 dzien

camping italiano -> camping torres

Myslalem, ze bedzie ciezko bo wedug mapki odcinek ten powinien zajac 10.5h. Wyruszylem przez to wczesniej niz zwykle o 9. Okazalo sie ze jest skrot i mozna bezposrednio isc do campimento chileo z pominieciem campimento torres. Dzieki temu podejscie jest lagodniejsze i oszczedza sie okolo godzinki. Z Campimento Chileo pozostaje niecala godzinka do darmowego campingu Torres. Na miejscu bylem juz o 16. Rozbilem sie i poszedlem podziwiac Torres del Paine. Do punktu widokowego jest 45 min od campingu. Dosyc strome podejscie 300 m w gore. 

7 dzien 

camping torres -> Puerto Natales

Pogoda sie popsula i znowu padalo. Na szczescie wszystko co do zobaczenia mialem juz za soba i pozostalo mi juz tylko zejscie. Po 3 godzinach w deszczu bylem juz przy punkcie gdzie sciagaja haracz za wejscie do parku. Ruch niestety byl znikomy(1 auto na 30 min) i musialem przeisedziec tam 3h. Ostatecznie kierowca autobusu, ktorym wracali wszyscy turysci, ktorych widywalem codziennie, zabral mnie za darmo:).

 

Podsumowanie

Wedlug mnie Park jest przereklamowany i przeludniony. Widoki sa naprawde piekne ale rownie ladne sa tez i w innych miejscach a nie ma tam takiego stada ludzi jakie sie mija na szlaku. Nie wspominajac juz o dosyc drogim wejsciu do Parku dla obcokrajowcow $30 USD i w wiekszosci campingow jest sie kasowanym okolo 10-13 $ USD za nocleg.Jak sie doliczy autobus za $25 USD w 2 strony to nie jest to tania atrakcja. 

Co ciekawe jest tutaj sporo ludzi z USA, ktorych nie spotykalem zbyt wielu wczesniej. Okolo 30% namiotow, ktore sie widzi u ludzi to calkowite nowki. Czesc ludzi nie odpowiada na typowe przywitanie na szlaku.. Do tego czesto sie mija grupki po ponad 10 osob ktore potrafia zablokowac mostki, ktore mozna przechodzic pojedynczo na dluzsza chwile. Smutne jest rowniez to, ze 90% ludzi mowi po angielsku, a moze zaledwie 20% zna hiszpanski co obrazuje proporcje ilu jest turystow a ilu lokalnych ludzi na szlaku. To sa wlasnie negatywne skutki popularnosci tego miejsca.