Santiago - La Serena motorem

( 1 Vote ) 

Po powrocie z 3 dniowej wycieczki do Valparaiso czekala na mnie niespodzianka. Mianowcie PADRON zostal przyslany o tydzien wczesniej niz obiecano w urzedzie przez co mialem juz komplet dokumentow i pozostalo mi ruszac w droge. Cel podrozy to dojechac do Iquique jadac wszelkimi mozliwymi drogami z pominieciem glownej trasy panamericany ruta 5. Jadac najprostsza trasa mialbym niecale 500 km ale, ze jechalem na okolo wyszlo 1000. W tym czasie odwiedzilem centrum astronomiczne Mamalluca. Zobaczylem historyczne hielogrify i slady po dinozaurach. Do tego zlamalem prawe lusterko w motorze i zdarzyla sie popsuc elektryka.

Pierwszego dnia zanim sie zebralem z hostelu i ruszylem w droge troche mi zajelo. Ostatecznie zapakowalem wszystkie rzeczy i gotowy do drogi mialem ruszac godzine przed zapadnieciem zmroku. Siadam na motor i nie moge znalesc kluczyka! Ostatani godzine dnia poswiecam na jego szukanie w koncu sie poddaje i ruszam o zmroku na rezerwowym. Chce tylko wyjechac z Santiago na tyle aby moc gdziesz przenocowac na dziko pod namiotem. Wybieram droge, ktora wiedzie na wschod do osrodka narciarksiego Farellones. Niestety jest to droga pod gorke a jak wiadomo im wyzej tym zimniej:(. Jade i sie rozgladam. Nic ciekawego nie moge znalesc.. zjezdzam na cos co wyglada jak ogromny parking. Stwierdzam, ze w ostatecznosci moze byc po czym wracam do motoru, a on nie odpala:( siadla elektryka i nie mam wyjscia. Rozbijam sie w rogu gdzie oczywiscie wyczuwa mnie cholerny pies i zaczyna szczekac. Jak zwykle nic sobie z tego nie robie i ide spac. O 1 w nocy zostaje zbudzony. Wychylam glowe i jakis motor ze swiatlem skierowanym prosto w oczy, ze nic nie widze stoi przed namiotem. Cos jest do mnie mowione ale nie bardzo kumam. Po czym koles przerzuca sie na angielski. Informuje mnie, ze tutaj nie moge spac:(. Mowie ze mam popsuty motor i nie moge sie ruszyc do rana. Koles mieknie i pozwola mi zostac do rana. 

Po pobudce probuje odpalic motor. Niestety dalej brak napiecia. Bezpiecznik ok nie wiem o co chodzi. Odpalam go po 15 minutach na pycha. Troche sie nabiegalem zanim skumalem, ze trzeba to robic przynajmniej na 3 aby odpalic silnik. Rozgrzalem go i zostawilem na chodzie przez pare minut. Po zgaszeniu wszystko bylo spowrotem ok i elektryka dziala. Ruszylem dalej w gore do Farellones na wysokosc okolo 2400 mnpm. W cieniu widywalem lod.. Chwila na podziwianie widokow i powrot na dol do Santiago i na wlasciwa droge na polnoc. Rozbilem sie przy bocznej drodze, ktora sluzyla do ominiecia tunelu przez ktory prowadzila glowna droga. Zanim jednak sie zatrzymalem zaliczylem glebe i podczas podnoszenia motoru urwalem prawe lusterko:(.

Przez kolejne dni bylo mi juz dane jechac w wiekszosci szutrowymi drogami bo jedyna asfalotwa to byla 5, ktora omijam. Do pokonania mialem tunele, ktore mialy szerokosc 2m i zero oswietlenia. Jak sie mialo pecha to mozna w polowie napotkac samochod i wtedy trzeba zawracac.Zaliczylem tez jakas 100 km petelke bo zobaczylem znak, ze jakies wykopaliska archeologiczne sa niedaleko. Ciekawosc powiodla mnie za znakiem. Droga byla zla potem gorsza, az dochodzilo do momentow ze jednyn bieg na jakim mozna jechac to 1. Niczego ostatecznie nie znalazlem i w koncu wrocilem do glownej drogi. Zdecydowalem sie za to odwiedzic inne miejsce gdzie byly hieroglify i pozostalosci po ludziach zamieszkujacych dolinke 4000 lat temu. Przy okazji dowiedzialem, sie ze moge tam sobie przenocowac z czego oczywiscie skorzystalem. Mialem tam dostep do wody po raz pierwszy od kiedy wyjechalem z Santiago czyli jakis 5 dni. Niestety byla to tylko woda z beczki i nie bylem na tyle bezczelny aby sie w pelni w niej wykapac. Co do hieroglifow to zdziwil mnie glownie fakt jak bardzo sa one w wiekszosci wyblaklem i trzeba sie dobrze wpatrywac aby je zauwazyc.. 

Nastepnego dnia udalem sie do kolejnej atrakcji turysytycznej zaznaczonej na mojej mapie, a mianowicie wykopalisk po dinozaurach. Niestety nie byla to dla mnie jakas super atrakcja bo poza 3 km wycieczka i ladnych widokach do zobaczenia byla jaskinia, rekonstrukcja dinozaura i skamienialosci, ktore moze sa atrakcja dla geologow ale mnie jakos ogladanie kamieni nie rajcuje.

Jadac dalej na polnoc okazalo sie, ze do pokonania mam przelecz, na ktora ledwo sie wtoczylem na 1 i 2 tak bylo stromo. Widok niesamowity ale zimno i wietrznie do tego zblizal sie zmrok wiec szybko zaczalem jechac na dol.

Dojechalem w koncu do Vicuna gdzie niedaleko znajduje sie obserwatorium astronomiczne Mamalluca dostepne dla turystow oczywiscie wieczorem po uiszczeniu 4500$ CLP haraczu. Wycieczka obejmowala ogladanie paru planet przez 30 cm teleskop. Najciekawszy jest Saturn:). Instrukcje jak obserwowac niebo i co na nim mozna znalesc. Na koncu jest pokazany jak z wlasnego domu za pomoca darmowego ogolnodostepnego programu mozna obserwowac niebo. 

Z Vicunia do La Serena mialem juz prosta asfaltowa droge, ktora w miare szybko pokonalem. Zanim jednak ruszylem udalo mi sie znalesc prysznic na stacji i wykapac po raz pierwszy od tygodnia! Atrakcja po drodze jest ogromna tama. Sama La Serena przywitala mnie brzydka chmurzasta pogoda przez co szybka ja przejechalem bez zatrzymania.

Jakos w miedzyczasie zaczely mi sie problemy z elektryka w motorze. Na poczatku albo nie bylo jej wcale albo nie dalo sie jej wylaczyc. Po paru dniach przepalil mi sie bezpiecznik jego wymiana nie pomogla. Obecnie caly czas mam wlaczona elektryke w motrze i przekrecenie kluczyka jej nie wylacza. Stosuje na noc prosta metoda odlaczenia bezpiecznika aby mi nie rozladowalo akumulatora. Nikt nie mowil, ze chinski wynalazek bedzie perfekcyjny;)