Iquique

( 0 Votes ) 

Iquique przyciagnelo mnie poza tym, ze jest ladnym i ciekawym miastem rowniez z powodu istatnienia strefy bezclowej. Ponoc najwiekszej w ameryce polduniowej czyli wiekszej od tej jaka widzialem w Punta Arenas. Samo miasto jest wielkim portem na srodku pustyni. Upchniety na skrawku plaskiego terenu pomiedzy oceanem a pasmem gorskim.

 

Iquique przyciaga wielu turystow ze wzgledu na geograficzne polozenie na srodku szlaku komunikacyjnego pomiedzy peru a polnocnymi atragkcjami chile. Jak rowniez niedalekiej odleglosci do Boliwi. Ocean ma tutaj duze fale co przyciaga surferow. Piaszczyste plaze przyciagaja chetnych leniwego wypoczynku. Do tego Ladne stare miasto. Duze kasyno dla chetnych rozrywki. Do tego zona franca dla spragnionych zakupow.
Spedzilem w sumie 8 dni tutaj. Zatrzymalem sie dluzej aby kupic cieple rzeczy na odcinek gorski, ktory bedzie mnie czekal jak tylko dojade do Arica. Do tego kupilem netbooka. Po stracie poprzedniego bylem 3 miesiace bez kompa i znowu nie mialem wieczorami za bardzo co robic po rozbici namiotu. Spalem ile moglem ale ile mozna. Noce sa dlugie po 14 godzin cos w koncu robic trzeba, a jak sie nie trafi ciekawa ksiazka w hostelu do wymiany to noce sa nudne.
Ostatecznie dokonalem zakupow. Na liscie znalazl sie nowy netbook za 170 000 mniej wiecej tyle ile trzeba za ten model placic w polsce na allegro. Do tego cieply spiwor na -10 stopni. 2 torby do spakowania rzeczy ktore wczesniej wozilem w reklamowkach i umieszczenia ich po boku motoru. Termos 0.5l. Spodnie dresowe do ubrania jako 3 warstwa na nogi. Dodatkowa karimate do lepszej izolacji od ziemi oraz Olej 10W40 na nizsze temperatury w gorach.
Przedostatniego dnia zorientowalem sie jeszcze, ze zgubilem gdzies scyzoryk pamiatke pozegnalna z citi. Calkiem przydatne narzedzie zwlaszcza do otwierania puszek. Nie majac wyjscia kupilem nowy chinski za 1000 CLP wiedzac jakie to bedzie badziewie liczylem, ze chociaz noz i otwieracz bedzie ok. Po otwarciu pudelka to co zobaczylem przeroslo moje wszelkie wyobrazenia. Sam noz wydaje sie ok ale cala reszta wyposazenia to sie zastanawiam po co ja tam umiescili. Mam pilke do drewna calkowicie tepa. Nozyczki nie dzialajace. Najbardziej mniej jednak zdziwil otwieracz do konserw. Ktos kto kopiowal scyzoryk chyba nie wiedzial do czego on sluzy bo zostawili go calkowicie tepego i nie do uzytku. Na szczescie w hostelu znalazlem pilnik i go naoszczylem tak, ze ostatecznie scyzoryk sie do czegos nada.
Sama zona franca w Iquique mnie zdecydowanie rozczarowala. Ceny elektroniki sa 5% tansze niz gdzie indziej. W zasadzie wydaje mi sie ze taniej idzie kupic sprzet w Santiago. Generalnie jest to jeden wielki mall i pare sklepow z czesciami do samochodow obok. Ceny nie zaskakuja, a w zasadzie we wszystkich butikach maja prawie to samo w identycznej cenie co mi wyglada na typowa zmowe. Wedlug mnie duzo ciekawsza i bardziej zorganizowana jest zona franca w Punta Arenas i zarazem wydaje mi sie, ze byla ona rowniez tansza.
Zdecydowalem sie rowniez pojechac do mechanika na przeglad i ustawienie zaworow bo od jakiegos czasu wydawalo mi sie ze zbyt glosno chodza. Glownie chcialem sie dowiedziec jaka nalezy ustawic wlasciwa odleglosc jak i popatrzec jak ktos to robi aby sie samemu na przyszlosc nauczyc. Niestety ustawianie odbylo sie na oko i niewiele sie dowiedzialem. Za to trafilem na mechanika co mial dziewczyne polke ktora ostatecznie od niego uciekla ale dal mi znizke i zaplacilem 1/3 wczesniej ustalonej ceny:).