Nuevo Rocafurte i kupno lodki

( 0 Votes ) 

Po 3 tygodniach znajomi szukajacy lodki w Coca sie poddali i udalem sie razem z nimi do pogranicznego miasteczka Nuevo Rocafuerte. Wydawac by sie moglo ze kupno lodki w miasteczku nad rzeka gdzie jest calkiem sporo lodek nie powinno stanowic problemu okazalo sie blednym mysleniem. Nalezy pamietac, ze w Ameryce poludniowej jest sie gringo i trudno tutaj znalesc ludzi, ktorzy nie chca cie oszukac.

Historia zaczyna sie w momencie gdy Olli i Vini dotarli do Coca 3 tygodnie przede mna. Zaczeli sie oni rozgladac za wlasciwej rozmiarow lodka po rozsadnej cenie. Trudnosc polegala na tym, ze musi ona zmiescic 4 osoby i 4 motory czyli mierzylismy w cos okolo 15m. W trakcie tych poszukiwan szybko zainteresowala sie nimi przyjazna rodzinka, ktora ich przygarnela, i u ktorej zamieszkali. Poszukiwania szly opornie bo ceny oscylowaly w okolicach 3000-5000 USD czyli powyzej tego co zakladalismy. Rodzinka z ktora zamieszkali chlopaki starala sie pomoc ale przy okazji oferowali swoja lodke po 5000$. Po ponad tygodniu rozmow z lokalnymi ludzmi wyszlo na jaw ze rodzinka sprzedala juz oferowana lodke za 1000$ ale liczy, ze da sie naciagnac na nia gringo za duzo wiecej. Przy okazji wyszlo wiecej klamstw ktorych sie oni nasluchali przez tydzien. Chlopaki zrezygnowani zdecydowali sie opuscic Coca i udac w inne miejsce w poszukiwaniu lodki. Zapakowali napisali maila do pozostalych, ze spotkamy sie w Iquitos. Wieksza lodka odplywala z rana, a chlopaki postanowili przyoszczedzic i przespali sie w porcie. W nocy zostali okradzeni.. 

Nastepnego dnia dociera do nich Matt pelen nadziei i cala 3 kontynuuje poszukiwanie lodki. Po paru dniach sie poddaja i Matt z Vini postanawiaja poplynac do Nuevo Rocafuerte z nadzieja, ze tam bedzie latwiej o lodke. W tym pogranicznym miasteczku wydaje sie ze maja wiecej szczescia bo po 2 dniach maja wlasciwej rozmiaru lodke a cena zostaje uzgodniona na 1500$. Pozostaje wrocic im do Coca gdzie znajduja sie najblizsze bankomaty i ich motory. Po powrocie okazaju sie, ze Olli zaginal ale szybko go odnajduja w.. wiezieniu. Olli od czasu jak go okradli a policja okazala sie bezradna postanowil samemu przeprowadzic sledztwo i odnalesc zlodzieja. Co ciekawe udaje mu sie to calkiem szybko i dogaduje sie, ze odkupi wszystkie ukradzione rzeczy za 50$. Po paru godzinach czekania ma juz prawie wszystko oprocz swojego dysku twardego ze zdjeciami z ostatnich 6 miesiecy podrozy. Postanawia kontynuwac sledztwo i dociera do chlopaka, ktory odkupil dysk od zlodzieja ale nie chce go oddac. Po krotkiej wymianie zdac Oli postanawia wtargnac do mieszkania i nie opuszczac go do czasu az odzyska dysk ze zdjeciami. W miedzyczasie zjawia sie policja sytuacja robi sie nerwowa. Oliemu puszczaja nerwy i kopem rozwala telewizor w chacie chlopaka, ktory ma jego dysk. W zamian zostaje wymierzony kamien w glowe oliego ale rzut na szczescie jest niecelny. Policja postanawia interweniowac i pod pelna eskorta Oli zostaje wyprowadzony z chatki i trafia do wiezienia. Po tym jak Oli chce uwiklac ambasade niemiec w cala sprawe zostaje wypuszczony. 

Dzien przed opuszczeniem Coci przez chlopakow ja dolanczam do nich i do Nuevo Rocafuerte udajemy sie juz w 4. Podroz statkiem zajmuje jakies 10 godzin. Calkiem przyjemnie czas mija widoki do okola pozwalaja wczuc sie w klimat dzungli. Nuevo Rocaferte okazuje sie niezlo dziura..  mieszka tam zaledwie okolo 500 mieszkancow ale to i tak bradzo duzo jak na te regiony. Udaje nam sie zaprzyjaznic z Giermo i mazemy spac na jego posiadlosci za darmo, a przy okazji mamy pelen dostep do sprzetu stolarskiego. Gdy chcemy sfinalizowac zakup wyszkanej wczesniej lodki okazuje sie, ze nie ma ona papierow... Zostajemy jednak zapewnieni, ze nie ma z tym problemow i mozemy nawet zarejestrowac lodke po stronie Peruwianskiej. W tym celu Matt i Olli udaja sie do Pantochy aby sie upewnic czy aby na pewno tak jest. Po calym dniu wracaja ze zlymi wiadmosciami. W Pantocha kapitanat powiedzial, ze oczywiscie nie ma problemow z rejestracja lodki tylko dziwnym zbiegiem okolicznosci zalalo im laptopa i nie moga tego zrobic na miejscu.. Chca dac nam jednak papierek, ktory wyraza zgode na przeplyniecie do Iquitos. 

Pozostaje nam zaczac od nowa poszukiwania.. Nie ida one latwo bo kazdy chce gringo naciagnac jak to tylko mozliwe na kase. W miedzyczasie przyplywa Australijczyk z chlopakiem z Chile na lodce ktora kupili w Iquitos, a ktora chca teraz sprzedac. Wszystko ladnie pieknie tylko jest ona troche mala i nie zmieszcza sie na niej 3 motory.. Chlopaki maja juz powoli dosyc poszukiwan i ciaglego bycia oszukiwanym przez lokalsow. Zaczyna dominowac w nich chec wziecia duzej regularnie kursujacej lodki i poplyniecia nia do Iquitos. Gdy taka decyzja zapada w nocy i budzimy sie kolejnego dnia z rana. Znajduje sie lokalna lodka na sprzedaz za 700$ wraz z 5.5 peke peke. Po krotkiej naradzie decydujemy sie kupic ta lodke wraz z 2 lodka od australijsko-chilijsko gringos za 800$i ruszyc w droge. 

Kolejne 2 dni zajmuje przygotowanie motorow do zaladunku i generalne zakupy wszystkiego co bedziemy potrzebowac przez nastepne 2 tygodnie. Giermo facet, u ktorego posesji sie zatrzymalismy okazuje sie bardzo przyjaznym gosciem. Jednego wieczoru organizujemy sobie surfing morski za pomoca motorowki:). Niezla zabawa tylko duzo trudniejsze sa poczatki w porownaniu z nartami wodnymi:). 

Po wielu przygodach w koncu udaje nam sie zaladowac motory i ruszyc w droge ku rzecznej przygodzie:)