Pecha ciag dalszy

( 0 Votes ) 

Po tym jak stracilem spora czesc majatku podczas rejsu myslalem, ze moj pech sie skonczyl.. Tymczasem ciagnie sie on ostatnio dalej za mna i uprzykrza mi zycie. Moze to znak, ze czas konczyc ta podroz? Jak to jest zawsze w zyciu raz pod wozem raz na wozie. Kto nie doswiadczyl smutnych momentow nie bedzie sie cieszyl tymi szczesliwymi..

Pierwsze problemy pojawily sie przy przekraczaniu granicy Peruwiansko Ekwadorskiej. Celnik okazal sie niezlym ... Przy przekraczaniu granic w ameryce poludniowej oprocz pieczatki do paszportu zwasze wypelnia sie formularz i dostaje kawalek papierka, ktory zawsze sie oddaje przy wyjezdzie z kraju. W dobie elektroniki jest to zupelnie zbedne i jest wielka upierdliwoscia bo nieraz potrafia za jego zgubienie skasowac 50$. Taki tez papierek mialem w Peru niestety moj paszport byl zalany i podczas jego suszenia maly 5 milmetrowy skrawek tego papierka mi sie udarl. Do tego w zupelnie nieistotnym miejscu. Za to celnik jak to zobaczyl od razu mowi, ze nie ma bata i on tego nie zaakceptuje. Pytam sie go co w takim razie, a on mowi ze musze sie udac do najblizszego miasteczka do banku zaplacic 8 soli, a on mi wyda wtedy kopie. Z tym, ze byla godzina 16:20 a bank czynny tylko do 17. Do tego aby dostac sie do najblizszego miasta trzeba jechac 15 min taksowka. Stwierdzilem, ze w takim razie mam to gdzies i przeszedlem przez most na strone Ekwadorska. Tam celnik przeglada moj paszport i pyta o pieczatke z Peru. Ja mowie, ze nie ma bo celnik po peruwianskiej stronie to ... . No to on mowi ze nie da mi pieczatki wjazdu do Ekwadoru i musze wrocic do Peru i najlepiej dac temu ... w lape aby sie odczepil. Nie majac wyjscia czlapie spowrotem przez most do Peru. Tam ten glupi celnik sie usmiecha i mnie wola abym pokazal ten papierek innym celnikom. Chcac sie pochwalic jaki to on cwany ze mnie nie wypuscil. Drugi celnik oglada papier i widac mine ma zupelnie inna niz ten co mnie nie wypuscil bo widac wedlug niego papierek jest ok ale nie chce tego powiedziec przy koledze.  Za to tamted ... smieje sie i mowi ze jest 16:40 i juz nie zdaze na czas do banku. Pytam taksiarza czy mnie podwiezie, a on ze musze poczekac bo ma 2 gringos na dluzszy kurs i nie oplaca mu sie jechac tylko ze mna. Zaciskam zeby i nie majac wyjscia ide sie przejsc. Jakos okolo 17:30 przechodze obok celnikow i 2 z nich mnie wola. Wbrew woli tego 1 ... mowi zebym dal mu paszport i da mi pieczatke wyjazdowa. W pospiechu udaje sie do celnikow po Ekwadorskiej stronie i udaje mi sie jeszcze zlapac jedyny autobus co mial odjechac o 17:30.

Po dotarciu do Vilcabamby odbieram moj motor. Na szczescie okazuje sie ze wszystko jest ok i nic nie zginelo. Motor odpala bez problemow. Laduje sie na niego i chce odjezdzac. Jeszcze raz dziekuje wlascicielce posiadlosci gdzie przechowywalem motor, a ona wykonuje znany ruch palcami oznaczajacy kase. Po czym dodaje 10$. Coz chcialem jej kupic jakies slodycze w podzience ale jak chciala kase to juz slodyczy nie bylo:P.

Ledwo wsiadlem na motor pogoda zaczela sie psuc i po godzinie zaczelo padac. Ja niewiele majac bo moj plaszcz przeciwdeszczowy splonal, znajduje peleryne i czesciowo okryty w mroznym deszczu brne do przodu. W koncu robi sie ciemno i nie majac wyjscia musze sie rozbijac w deszczu:(. Na drugi dzien z rana znowu deszcz. Na szczescie wpasowalem sie w przerwe miedzy opadami gdy udalo mi sie zwinac namiot i zapakowac na motor zanim znowu zaczelo lac. Tak tez w tej lipnej pogodzie bylo dane mi dojechac do Cuenca.

W Cuenca zatrzymalem sie na 4 dni. Pogoda bardzo ladna praktycznie zero deszczu. W koncu zebralem sie na opuszczenie miasta. Sloneczko i wyruszam z usmiechem. Jeszcze na stacji gdzie tankuje nalewacz mowi lamana angielszczyzna, ze ladna pogoda, a jakis inny lokals podjezdza wyraznie mna zainteresowany i robi sobie zdjecia mnie i motoru. Ruszam w droge. Zaledwie 20 km dalej widze czarne chmury i decyduje sie ubrac nowy plaszcz przeciwdeszczowy. Tania chinszczyzna daje o sobie znac i 1 szelka urywa sie juz przy pierwszym zakladaniu. Ruszam w droge. Najpierw maly deszcz, potem ulewa, chwile pozniej zaczyna padac grad. Kulki prawie wielkosci centymetra atakuja moje nogi dosyc bolesnie. Cala droga robi sie biala. Gdy juz myslalem, ze zimny odcinek drogi mam dawno za soba. Wszystko to dzieje sie na wysokosci ponad 3000 mnpm. W koncu decyduje sie zatrzymac pod daszkiem i przeczekac reszte ulewy.. cale 5 min czekania. Jade dalej i pojawia sie mgla ograniczajaca widocznosc do 20-30 m. W takich warunkach jade dalej liczac, ze to tylko tymczasowe. No i moje szczescie ostatnio znowu daje sie we znaki. Od czasu zakupu motoru przejechalem ok 13000 km przy czym pierwsze 12000 km bez gumy. Tymczasem tuz przed wyjechaniem z Peru zlapalem pierwsza. W Cuenca najechalem na gwozdzia i tez detka byla do wyrzucenia. No i dzisiaj zlapalem kolejna.. Co gorsza zatrzymalem sie na zakrecie we mgle gdzie widac mnie z nie wiecej niz 20 m :/. Zabralem sie za zmiane detki i przy zdejmowaniu opony zrobilem 2 wielkie dziury w detce:(. Zagladam do torby po zapasowa detke a tam  mam tylko sztuke z wielkimi latkami co nie wrozy dobrze. Przy okazji widze, ze lozysko w przedniej feldze jest rozwalone:(. Jakby tego nie bylo malo od jakiegos czasu cos mi ostatnio stuka w silniku i bede musial sie tym tez zajac.. Wymieniam ta detke na zapasowa, ktora okazuje sie nie do konca szczelna ale jak sie ja napompuje to mozna jechac przez jakis czas. Zniesmaczony postanawiam zawrocic do miasteczka, ktore bylo jakies 10 min wczesniej i zatrzymac sie w jakims hostelu bo mgla ciagle nie opada co oznaczaloby kompletnie mokry namiot.

Udaje mi sie znalesc w miare ok nocleg za 6$, a na poprawe humoru kupilem sobie pizze:). Coby nie bylo facet obnizyl mi cene z 6$ do 5$ bo nie mial wydac reszty:). Do tego wbilem sie na neta i mam zamiar poprzegladac demotywatory:P.

PS. W ostatnim czasie dostalem maila od Justyny, ze moj aparat, ktory zostawilem w polsce zostal ukradziony z jej torby podczas lotu do Gruzji:(. Czyli od czasu wyjazdu z polski mozna powiedziec, ze stracilem juz 5 aparatow i strasznie szkoda mi teraz wydawac kase na nastepny bo w Ekwadorze elektornika jest droga:(.