Od granicy do Cali

( 0 Votes ) 

Przejechalem kolejne okolo 600 km od granicy z Ekwadorem do Cali. Zatrzymujac sie przy okazji w Popayan. Same widoki sa cudowne za to miasta na razie mnie rozczarowuja. O ile Popayan mialo chociaz ladna czesc starego miasta o tyle Cali to juz zupelna porazka.

Wjezdzajac do Kolumbi jestem pelen optymizmu. Od wszystkich wczesniej slyszalem same superlatywy na temat tego kraju. Czy tak jest pewnie z czasem sam sie przekonam i wyrobie wlasne zdanie. Jak dotychczas moge powiedziec tylko tyle, ze drogi sa polozone w super malowniczym otoczeniu. Gory sa pokryte zielenia. Wojsko stoi z karabinami i pilnuje kazdego mostu. W miastach wszystkie domy sa okratowane. Benzyna jest dosyc droga 5$ za galon. Co do ludzi na razie nie mam do konca wyrobionego zdania. Za to kobiety sa duzo ladniejsze niz w innych Andyjskich krajach. Jedzenie sprzedawane na ulicy jest duzo bardziej urozmaicone niz w Ekwadorze:). Na drodze mam wiecej szczescia niz w Ekwadorze i nie mialem problemow z motorem;).

Popayan 200 tys miasteczko z ladnym historycznym centrum. Miejsce skad czesc turystow rusza dalej do San Augustin zwiedzac historyczne ruiny. Ja je sobie odpuscilem i pognalem dalej.

Cali 3 milionowa metropolia. Niestety poza salsa i zyciem nocnym nie ma wiele do zaoferowania. Jak dla mnie zupelna porazka. Brak starego miasta. Do tego w wiekszosci miasteczko jest polozone na plaskiej powierzchni i ma kwadratowy uklad ulic. Nudne jak flaki z olejem:P