Medellin

( 0 Votes ) 

Medellin drugie najwieksze miasto w Kolumbii. Polozone w dolinie na wysokosci okolo 1500 mnpm otoczne gorami o wysokosci ponad 3000 m. Wszystko to sprawia, ze miasto jest niezwykle urokliwe. Do tego przyjazni kolumbijczycy sprawiaja, ze bedac w Kolumbi koniecznie trzeba tu zajechac. Mialem dodatkowo o tyle szczescia, ze zatrzymalem sie u wyjatkowo przyjaznej rodziny. Co prawda przygarniaja oni tylko tych co jezdza rowerami ale jak juz sie do nich zajedzie to i zmotoryzowanemu tez nie odmowia:).

Droga od Cali do Medellin wiedze glownie w dolinie. Mija sie najbogatszy region Kolumbi slynacy z upraw kawy. Pozostaje pozniej podjechac troche pod gorke i juz sie jest w cudownym nowoczesnym miejscu zwanem Medelin.

Samo miasto z atrakcji ma do zobaczenia: pomniki grobych ludzi, pare kosciolow, wielkie targowisko rozciagajace sie przez wiekszosc historycznego centrum, nocne widok na oswietlona rzeke, plac ze swietlistych pali, ale najciekawsze sa wedlug mnie widoki z kolejek linowych ktorymi mozna sie udac w regiony polozone bardziej na wysokosci. Miasto jest polozone w dolinie ale juz dawno zostala ona w pelni zaludniona i wymuszony zostal rozwoj na pobliskie gory(jak w La Paz w Boliwi) jak i zaczeto budowac wyzsze budynki. Istnieje tutaj rowniez metro chociaz nie biegnie ono wogole pod ziemia tylko na wzor niemieskiego s-bahn nad powierznia. Mimo tego Kolumbijczycy sa z niego niezwykle dumni zwlaszcza, ze jego budowa trwala niewiele krocej od metra w Warszawie. Ciekawostka sa za to kolejki linowe, ktore funkcjonuja w identyczny sposob jak gondolki przy wyciagach narciarskich podjezdzajac co 10-15 sekund i zabierajac 8 pasazerow. Po drodze zwalniaja na kolejnych stacjach. Otwieraja drzwi i daja szanse wysiasc/wsiasc pasazerom. Caly system jest objety jednym biletem komunikacj miejskiej przez co przejazdzki sa tanie:).

Z atrkacji miejsckich tak wyszlo, ze odwiedzilem parque explora. Czyli Kolumbijski odpowiednik nowootwartego Muzem Kopernika w Warszawie, ktorego nie zdazylem jeszcze odwiedzic:). Jest to miejsce gdzie w przystepny doswiedczalny sposob wyjasniane sa podstawowe zjawiska fizyki. 

Zapuszczajac sie na koniec lini jedna z kolejek gorskich dociera sie do nowoczesnej biblioteki wybudowanej na terenie biednej dzielnicy.

Wiekszosc czasu spedzilem jednak w San Antonio de Prado jest to jedno z satelickich miasteczek Medellin(do centrum mialem 30 km). Zatrzymalem sie u rodzinki, ktora przyjmuje wszystkich rowerzystow, ktorzy zglosza chec ich odwiedzenia. Wystraczy sie do nich odezwac poprzez warmshowers. Mozna tez w ciemno przyjechac do sklepu Ciclo Campeon w San Antonio de Prado gdzie Manuel jest wlascicielem i pracuje tam razem z zona Marta. Wystarczy sie zjawic z rowerem i bedzie sie bardzo cieplo przyjetym. Trudnoscia jest tylko to, ze trzeba od glownej drogi panamericany podjechac 10 km pod gorke;).

Spedzilem tutaj swieta Bozego Narodzenia, ktore nie sa tutaj obchodzone tak jak w Polsce. Nie jest to jakis super wyjatkowo czas dla rodziny(np corka Marty i Manuela poszlo sie w ten wieczor spotkac ze znajomymi). Za to kolacje zjedlismy w miedzynarodowym gronie gdzie oprocz wspomnianych wlascicieli byla tez para rowerzystow z Niemiec jak i Matt z USA. 

Zostalem zapoznany ze spora grupa miejscowych. Przez 2 tygodnie pobytu w tym miejscu poznalem sporo zapalencow jazdy rowerowej. Poznalem tez ciemna strone Kolumbi. Ludzie sa tu niezywkle przyjazni jednak w wiekszosci rodzin, ktos zostal porwany/rozstrzelany lub jest inwalida po tym co z nim zrobila jedna z grup paramilitarnych aktywnie dzialajacych parenascie lat wczesniej na terenie tego kraju.