poznani ludzie

( 1 Vote ) 

Podczas podrozy nie tylko odwiedza sie niesamowite miejsca ale ma sie tez okazje poznac wyjatkowych ludzi. Powiedzialbym czesto opetanych pasja podrozowania na swoj sposob. Oto kilka napotkanych przeze mnie przypadkow.

Zaczne od ekipy, z ktora bylo mi dane plywac lodka po Amazonce

Mateo - 29 letni chlopak z USA w swoja podroz wyruszyl jakos w 2010 na rowerze. Rower mial wlasnej konstrukcji stworzony od 0 z bagaznikiem, na ktorym spokojnie moze przewozic pasazera. Dojechal tak do Medelin w Kolumbi. Zanim to sie stalo mial do pokonania Darien Gap czyli jungle przez ktora nie ma drogi i znajduje sie ona pomiedzy Panama, a Kolumbia. Postanowil ten odcinek pokonac na wlasny sposob i zatrzymal sie na jednej z wysepek po stronie panamskiej na dluzej. W tym czasie zbudowal swoj wlasny katamaran, niestety niezbyt stabilna byla jego konstrukcja wiec ostatecznie kupil maly canoe i nim przeplynal ten odcinek majac rower i caly swoj dobytek ze soba. Nastepnie w Medelin zdecydowal sie na zakup motoru. Oczywiscie malego enduro suzuki 200 cm3 i nim przejechal od Kolumbi do Ushuaia(pld Argentyny) i spowrotem. Obecnie okolo 2.5 roku w podrozy.

Zanim jednak wybral sie w obecna podroz zdolal przejechac stany z pln na poludnie rowerem jednokolowym. Samotnie przeszedl pustnie w Arizonie. Obecnie jego strona z podrozy to  http://www.spokecount.com

Oliver - 27 lat z pochodzenia Niemiec. Odbyl swoja zwariowana 4 letnia podroz dokola swiata na motorze. Wyruszyl z niemiec na BMW o pojemnosci 650 cm3 czyli calkiem przyzwoitym sprzecie. W ten sposob przejechal spory kawalek Azji docierajac do Pakistanu gdzie zakochal sie w malej Hondzie 70 cm3. Po wielu perypetiach zakupil takie cudo wyslal statkiem do Australi. Po objechaniu Australi przetransportowal go do Nowej Zelandi, a pozniej do Ameryki Poludniowej. Przejechal na nim okolo 25000 km. Wlaczajac w to 5000 mnpm przelecze w Boliwi i jedne z najgorszych szutrow. Nalezal do grupy tych co nigdy nie wybierali najlatwiejszej drogi:). Zdecydowal sie ostatecznie na nasz rejs lodka. Byl w zasadzie jego pomyslodawca. Wlasnie podczas tego rejsu jego motor splonal i zostal przez nas pochowany na jednej z wysepek na Rio Napo. Oli sam doznal poparzenia stopy w trakcie pozaru do tego po utracie motoru mial dosyc i zdecydowal sie wrocic do Niemiec.

Vincente - 23 lata z USA. Szalony surfer, ktory udal sie do Ameryki Poludniowej w celu przemierzania zachodniego wybrzeza i poszukiwania dziewiczych miejsc pod Surfing. Nie straszne mu byly mrozy na poludniu Chile. W pozniejszym czasie zdecydowal sie na zakup motoru Hondy 125 cm3, ktora przystosowal do wozenia deski i latwiejszego eksplorowania plaz. Chlopak strasznie wyluzowany i podchodzacy do siebie z wielkim dystansem. Przez wiekszosc czasu jak go znalem chodzil w 2 roznych klapkach bo szkoda mu bylo wydawac kasy na nowa pare. Do tego bylo to wedlug niego bardziej ekologiczne. Do tego wielki zwolennik kupowania tylko nieprzetworzonego jedzenia. Przez co tez czul sie bardziej niekomfortowo jak nie mial w swoim plecaku 2kg ryzu i garnka niz butow..

Spoza ekipy na lodce

El Ruso - 33 letni rosjanin. W swoja podroz wyruszyl ponad 3 lata temu zaczynajac od Afganistanu. Przejechal spora czesc Azji jak i Ameryke poludniowa. Nigdy nie placi za noclegi. Praktycznie zawsze stara sie szukac czegos przez Couchsurfing lub kimajac gdzie popadnie. Niesamowicie sympatyczny i otwarty na ludzi czlowiek. Na swoja podroz zarabia glownie w czasie rzeczywistym wykonujac cwiczenia i prace zaliczeniowe dla studentow pracujacych online. Niedoszly czlonek naszej morskiej zalogi.

hiszpankso- Chilijska para na rowerach. Przez 4 lata jechali oni od Alaski na poludnie ameryki poludniowej. Niezwykle otwarci. Spotkalem ich w El Chalten gdzie dotarli oni w polowie kwietnia czyli po sezonie gdy jest juz bardzo zimno. W Villa OHiggins byli oni gdy przestaly juz kursowac regularne statki na strone Argentynska. Po tygodniu wyblagali aby mogli poplynac lodka cargo, ktora kursuje tylko 2 razy w roku dostarczajac zapasy do miejsc zupelnie odizolowanych na 2 strone Lago San Martin. Pozniej nie mieli oni juz transportu przez laguna del desierto i przez 2 dni targali rowery z sakwami na placeach dookola jeziora!.

Jesus - Facet ze zlotym sercem. Kazdy mogl sie u niego na posiadlosci w El Chalten zatrzymac jak dlugo chcial i dzielil sie wszystkim co posiadal. Pod koniec maja 2012 sprzedal wszystko co mial i ruszyl w 10 letnia rowerowa podroz dookola swiata w wieku 50 paru lat!