Sprzedaz motoru

( 0 Votes ) 

Gdy juz kupilem bilet na samolot pozostalo mi zrobic cos z motorem. Mialem na to niecale 2 tygodnie. Szkoda bylo mi go sprzedawac zwlaszcza, ze na szybkiego ciezko o dobra cene. Myslalem tez o zostawieniu go tutaj na jakis rok moze 2 i kiedys tu wrocic i miec czym jezdzic.. Ostatczenie wiele opcji przemyslalem. Padlo na sprzedaz i nie bylo z tym latwo bo legalizacja w Wenezueli jest strasznie droga do tego dolki trzeba kupowac po kursie czarnorynkowym co zupelnie zatracalo sens.. i ceny mozliwe do uzyskania to okolo 200$, a i tak brak bylo chetnych. Pozostalo mi ostatczenie wrocic do Kolumbi i tam go opchnac.

Jeszcze bedac w Kolumbi wypytywalem o klienta na motor. W Barranquilla wlascicel hostelu zaoferowal mi 300$. W Santa Marta byl handlarz motorami chetny do kupna ale akurat siedzial w Cartagenie a czekac na niego mi sie nie chcialo. Zdecydowalem pojechac do Wenezueli. Przede wszystkim kupic bilet powroty jak jest w promocji i wtedy intensywnie zajac sie sprzedaza. 

Po dojechaniu do Meridy skontaktowalem sie z Szymonem polakiem tutaj mieszkajcym. Na poczatku chetnym nawet odkupic ode mnie motor. Problem pojawil sie gdy sie dowiedzial jak wyglada przerejestrowanie.. i jego zapal minal. Kolejny klient to francuz z hostelu. Zainteresowal sie kupnem mocno napalil ale w ciagu tygodnia mi zniknal, a ja nie wzialem do niego kontaktu i nie moglem ryzykowac oczekiwania na to czy sie zjawi czy nie. W miedzyczasie pojawil sie zainteresowany kolumbijczyk. Starszy facet. Niestety zrobil obeznanie ile kosztuje przerejestrowanie i zaczal mi oferowac smiesznie niskie ceny rzedku 100$ po czym stwierdzil, ze motor jest na niego za ciezki i wogole go nie chce..

Po dluzszej rozkmince i dojsciu do wniosku, ze sprzedac motor w Wenezueli jest ciezko. Postanowilem wrocic do Kolumbi i skierowac sie do Barranquilla gdzie mialem oferowane za niego pewne 300$. Caly dzien jazdy i popludniu docieram na granice. Odprawa celna zamknieta ale migracyjna jeszcze otwarta. Gdam z celnikami, a oni mowia, ze bez problemu moge sobie wyjechac do Kolumbi a jutro przyjsc i podbic papiery na motor. Po przekroczeniu granicy szybko znalazlem tani hotel i wybralem sie na wycieczke poszukac jakiegos kupca na motor. W jednym ze sklepikow facet zaoferowal mi 500 000 peso co daje niecale 300$. Przy czym nie zadaje glupich pytan i nie czepia sie szczegolow. Mowi tez ze wezmie i bez papierow. Nie zgadzam sie stwierdzajac,ze przespie sie i przemysle sprawe. Ostatecznie zakonczylo sie na tym, ze wrocilem do niego na drugi dzien podbilem cene do 550 000 czyli troszke ponad 300$ i zostawilem w jego rekach. Opcja byla na tyle dobra bo odprawilem motor po stronie Wenezuelskiej ale nie rejestrowalem jego wjazdu po stronie Kolumbijskiej. Czyli w efekcie motor rozplynal sie w powietrzu na ziemi niczyjej przez co mialem 100% pewnosc, ze nikt mi nigdy nie bedzie stwarzal z jego powodu problemow w przyszlosci. Cena niestety nie byla zbyt satysfakcjonujaca za 8 miesieczny motor kupiony za 1100$ z przebiegiem 17000 km. Za to moglem wrocic do Meridy i zrelaksowac sie przez ostatnie dni pobytu w Ameryce poludniowej zamiast spedzania ich w siodle jadac calymi dniami w upalach..

Kolejna sprawa odnosnie Wenezueli to byl to jedyny kraj podczas mojej podrozy motorem, z ktorego jak wyjezdzalem to wbili mi do paszportu pieczatke na ktorej odprawialem motor. Czyli jakbym motor sprzedal w Wenezueli moglbym miec problemy podczas odprawy na lotnisku..