droga do Ciudad Boliviar

( 1 Vote ) 

Po powrocie do meridy z Los Llanos okazalo sie ze zaden ze znajomych Szymka nie wybiera sie w gory a oficjalne stawki w biurze podrozy byly dla mnie za wysokie przez co pozostalo mi sie spakowac i ruszyc w droge do Ciudad Boliviar. Jezeli chodzi o transport to chcialem sie przemiescic ile sie da za dnia stopem a dalej nocnym autobusem. W zasadzie okazalo sie ze niewiele na tym zaoszczedzilem

Aby wyjechac z Meridy wzialem autobys w kierunku Tabay(skrzyzowanie ulicy 6 i 18) nalezy wysiasc z autobusu w momencie gdy wiekszasc ludzi bedzie wysiadala bo potem on sie zawraca i odbija w bok na jakies zadupie. Oczywiscie tego nie wiedzialem i przejechalem sie tam i spowrotem:). W Tabay znalazlem fajne miejsce na stopa zaraz obok stacji benzynowej ale przez ponad 3 godziny nikt sie nie zatrzymal kto jechalby dalej niz do najblizszej wioski przez co zdecydowalem sie na autobusy lokalne. Dojachalem nimi do Mucuchies i tam dopiero udalo mi sie zlapac stopa. Zabral mnie chlopaczek typowa bananowa mlodziez. Jechalem z nim do Barquisemento. Kierowca na wstepie poczestowal mnie winem ktore popijal sobie z bidonu, a zanim dojechalismy(jakies 5h jazdy) to wypilismy jeszcze po 5 piwek tak ze ja juz mialem dosyc a jakim cudem on prowadzil to nie wiem.. Na miescu spotkalem sie chwile z jego znajomymi ktorzy byli w szoku ze mam stara nokie a nie iphona albo blackburry.. Okazalo sie ze spoznilismy sie na ostatni nocny autobus z dworca prywatnego i trzeba bylo mnie odwiesc na normalny dworzec autobusowy. Chlopaczek prawie w spodnie narobil jak mial tam jechac na miejscu caly w panice pomogl mi kupic bilet oczywiscie musialem sie targowac bo on chcial przeplacic i uciekl az sie za nim kurzylo(byla ok 23). Wogole polowe drogi opowiadal jak to jest wszedzie niebezpiecznie.. Taka juz perspektywa jak sie duzo ma to sie boi zeby to stracic jak sie ma niewiele to mozna chodzic spokojnie po ulicy. Nocnym Autobusem dojechalem do Caracas za 70 Bs a nastepnego dnia kolejnym nocnym do Ciudad Boliviar. Po drodze mialem 2 kontrole tutejszej gwardii narodowej ale nie robili zadnych problemow. W Caracas Wyladowalem na dworcu La Bandera, ktorym to wszyscy strasza na forach aby go unikac bo kradnaj, napadaja itp. a moim zdaniem to wygladal on spokojniej niz ten w Barquisimeto gdzie przeczekalem 3h i nic mi sie nie stalo. W samym Caracas zwiedzilem wszystkie dworce w poszukiwaniu najtanszego autobusu do Ciudad Boliviar. No i okazalo sie ze najtansze sa z dworca La Oriente ale ostatni odjezdzal o 5 po poludni i ze wzgledu ze lezal on na obrzezach i nie mialbym co robic przez caly dzien bo nie bylo przechowalni bagazu zdecydowalem sie wrocic i jechac z prywatnego dworca aero express(niedaleko od stacji metra Chacao). Z wycieczki na dworzec La Orinte najciekawszy byl widok ciagnacych sie po drodze slumsow od stacji metra do dworca. Samego Caracas nie pozwiedzalem ze wzgledu na plecak ktorego nie mialem gdzie zostawic i wiekszosc czasu spedzilem czekajac na autobus(dziennie z aero express odjezdzaja 2 o 7:30 i 9:30 obecna cena 125 Bs). 

Jezeli chodzi o Wenezuele to nie wspominalem ze jest to raj dla lubiacych mango bo jest jego wszedzie pelno i nie ma go kto jesc tak, ze sie w wiekszosci psuje. Z drugiej strony jak ktos lubi pomidory to nie sa one tutaj zbyt popularne co mnie akurat cieszy:).


{fcomment}