Roraima

( 1 Vote ) 

Roraima to najwyzsza gora stolowa w Wenezueli. Polozona jest ona na pograniczu z Gujana i Brazylia. Rosliny i zwierzeta(w zasadzie zyja tam chyba tylko zaby) , ktore tam wystepuja spotykane sa tylko w Afryce co jest jednym z dowodow na to ze Ameryka poludniowa i Afryka stanwily kiedys jednosc. Samo zobaczenie tej atrakcji wymaga jednak troche wysilku bo standardowy pakiet oferowany przez biura podrozy to minimum 6 dni z czego 3 dni zajmuje dotarcie na szczyt.

 

 

Dokladniej wyglada to tak, ze jest sie dowozonym do Paraitepui wioski indianskiej poloznej najblizej szczytu, 
1 dnia idzie sie okolo 16 km przekraczajac 2 wieksze rzeki pozostaje sie jednak na tej samej wysokosci i mija sie tylko pare wzniesien po 100m(ok 4h marszu). 
Drugi dzien to 10 km podejscie do obozu na wysokosci 1900m. Jak jest silna grupa i liczy sie czas to tego samego dnia jest wchodzenie na szczyt.
3 dzien to zdobywanie szczytu i wspinaczka na wyskosc 2700m zajmuje to przedpoludnie, popludniu jak jest ladna pogoda mozna zaczac zwiedzanie gorki.
4 dzien to zwiedzanie glownych atrakcji lub 8 godzinna wycieczka to punktu granicznego Wenezueli, Brazyli i Gujany
5 dzien to zejscie do 1 bazy noclegowej.
6 dzien to powrot 15 km do Paraitepui skad jest sie odwozonym do Santa Elena.

Jezeli chodzi o sama organizacje to poczatkowo jak sie wypytywalem w Ciudad Boliviar to mowiono mi o koszcie 3000 Bs. Na miejscu w Santa Elena na dworcu autobusowym znajduje sie biuro Alvarez gdzie dopiero wyjasniono mi na czym polega cena. Jak sie okazalo to sprzedawane sa 3 opcje. 
1 idzie sie tylko z wlasnymi rzeczami + dostaje sie spiwor i karimate do niesienia. Dostaje sie pelne wyzywienie(sniadanie, obiad i kolacje). Koszt okolo 300$
2 oprocz wlasnych rzeczy dostaje sie 10 kg dodatkowego bagazu i idzie sie po czesci jako porter niosac jedzenie dla innych. Zapewniane jest jednak pelne wyzywienie. Koszt okolo 230$
3 opcja jest rzadko wspominana i nie oferowana poza Sanata Elena polega ona na tym ze ma sie zapewnianego tylko przewodnika wszystko sie nosi na wlasnych plecach. Jedzenie trzeba sobie kupic i przygotowywac samemu. Koszt 150$

W moim przypadku skorzystalem z 3 opcji i mialem to nieszczescie, ze trafilem do grupy 9 osobowej gdzie 6 osob mialo wykupione opcje 1 a dwie druga. Sam przewodnik na wstepie przyznal ze nie lubi takich jak ja co chca nosic wszystko samemu i nie byl zbyt przyjazny dla mnie do samego konca. W cenie mialem miec zapewniony dostep do kuchenki co sie okazalo fikcja i musialem sie o nia dopraszac. Dodatkowo najciezszego 3 dnia musialem niesc paliwo jezeli chcialem dalej z niej korzystac. Aby bardziej mi dopiec to 4 dnia w polowie gotowania sie ryzu skonczylo sie paliwo w kuchence a przwodnik z usmiechem stwierdzil ze wiecej nie ma bo on musi wyrzywic 8 osob a niewiele zostalo. Jak dla mnie byla to sciema bo bylo pol butelki a zostaly teroetycznie 3 dni(wycieczka miala byc 7 dniowa) a w rzeczywistosci byly 2. 
Co do samej wycieczki to mielismy slonce przez pierwsze 2 dni. 3 dnia gdy wspinalismy sie na szczyt cale 4h byla ulewa. Co gorsze plecak mi nasiakl i zamiast 18 kg wazyl dobrze ponad 20. Po dotarciu na szczyt niewiele bylo widac przez mgle, a bedac calym przemoczonym mialem ochote tylko przebrac sie w suche rzeczy,zjesc i isc spac. Niestety okazalo sie, ze mam mokry spiwor i zostalo mi spanie tylko w jedwabnej wkladce do spiwora. Na szczescie nie bylo az tak zimno i udalo mi sie zasnac. Nastepnego dnia dowiedzialem sie, ze nie mam tez prawa odzywac sie co do tego gdzie i kiedy pojdzie grupa.. Od samego rana padalo i byla maksymalna mgla, ze tylko wariat widzialby sens wybierania sie gdziekolwiek. Ale ktos widocznie mial duze parcie zeby pojsc do miejsca potrojnej granicy i udalo mu sie to przeforsowac ja jedynie zostalem poinformowany gdzie grupa idzie i jak chce to moge dolaczyc. Postanowilem zostac bo nie widzialem sensu chodzenia w deszczu i mgle przez 8 godzin widzac przy tym, ze nie dostane cieplego posilku w polowie dnia, a prawdopodobnie nawet i uzyczenia kuchenki. Wieczorem zmeczena i przemoczona grupa wrocila, a przewodnik nie mial problemu z przeforsowaniem opcji, ze nastepnego dnia wracamy i w ten sposob skracamy wycieczke o 1 dzien. Okazalo sie ze nastepnego dnia od poludnia byla swietna pogoda ale my bylismy juz na dole i nie zobaczylismy za wiele.. Natomiast same widoki na szczycie sa niesamowiete. Ma sie wrazenie jakby sie bylo na ksiezycu, roslinnosc byla znikoma, wszedzie czarne skaly, zwierzat brak, nic do jedzenia. Dodatkowo przepiekne widoki ze wzgledu na teren niziny z paroma gdzieniegdzie rozrzuconymi gorami stolowymi(niestety przez mgle nie bylo mi dane tego zobaczyc). Sama wycieczka jest meczaca ale naprawde warto mnie kosztowala ona dodatkowo utrate paru kg;).

Jezeli ktos ma zamiar wybierac sie w taki sam sposob jak ja z wlasnymi rzeczami i potrzebuje tylko przewodnika to w zasadzie nie polecam korzystania z biura podrozy gdzie bedzie sie dolaczonym do grupy gdzie przewodnikiem jest Frank z Ciudad Boliviar(bardzo doswiadczony przewodnik chwalil sie ponad 300 wejsciami). Najlepsza opcja jest zorganizowac sie w minimum 2-3 osoby i bezposrednio dotrzec do Paraitepui juz z zapasami jedzenia i sprzetem na 7 dni i tam szukac przewodnika co nie powinno zajac zbyt wiele czasu. Samo wejscie bez przewodnika jest mozliwe bo nikt tego specjalnie nie pilnuje. Wszedzie sa sciezki tak, ze dotrzec na szczyt nie ma problemu. Dopiero na gorze beda problemy bo zgubic sie tam jest bardzo latwo, a dodatkowo trzeba wiedziec gdzie szukac jaskin w ktoruch mozna rozbic namioty i sie przespac. Najlepszy okres na Roraime to luty-kwiecien i wrzesien-listopad w pozostalych przypadkach trzeba sie przygotowac na deszcz i mozliwe jest, ze sie bedzie caly czas we mgle na szczycie..


{fcomment}